---
title: "Newsletter z dnia 02.09.2026"
description: "Trzy historie o lęku dziecka przed nowymi sytuacjami oraz o tym, jak spokojnie i krok po kroku pomagać je oswajać."
url: https://corobickiedydziecko.pl/newsletter-z-dnia-02-09-2026/
date: 2026-09-02
modified: 2026-09-02
author: "bborzucki"
image: https://corobickiedydziecko.pl/wp-content/uploads/2020/09/favicon3.png
categories: ["Newsletter"]
type: post
lang: pl
---

# Newsletter z dnia 02.09.2026

![](https://corobickiedydziecko.pl/wp-content/uploads/2023/04/deabc0f7-7f76-6592-ad59-b5fd580f68f1.png)

## Inspiracja tygodnia w 30 sekund

Co robić, kiedy dziecko nie chce próbować nowych rzeczy i mówi, że nie chce? Bardzo **często chodzi o lęk**. Sama jako lękliwe dziecko robiłam dokładnie to samo. I robiłam to tak dobrze, że udało mi się przekonać nawet samą siebie, że naprawdę czegoś nie lubię i nie chcę, choć tego nigdy nie próbowałam.

Poniżej znajdziesz trzy krótkie historie, a w temacie nieśmiałości i lękliwości poleca się też ten wpis:

**Czytam, jak wspierać nieśmiałe dziecko**

### Historia nr 1: NIE LUBIĘ DYSKOTEK!

W mojej szkole regularnie organizowano klasowe dyskoteki. A ja regularnie odmawiałam pójścia. Mówiłam, że nie lubię dyskotek i po prostu nie chcę na to iść. Z tego, co pamiętam, to ja naprawdę w to wierzyłam.

Po czwartej klasie podstawówki pojechałam na pierwszą kolonię i musiałam iść na dyskotekę z całą grupą. Oczywiście nikt do tańca mnie nie zmuszał. Całą pierwszą dyskotekę przesiedziałam na podłodze, obserwując bawiące się koleżanki. Szybko moje ciało zaczęło ruszać się w rytm muzyki, ale lęk jeszcze mocno trzymał i nie pozwalał wstać. W końcu chęć tańca przezwyciężyła wstyd przed tym, kto co pomyśli o tym, jak się ruszam. Zatańczyłam 2 ostatnie piosenki i przepadłam...

Ja nie lubię dyskotek i tańca? Ja to kocham!

To było dla mnie pozytywne zaskoczenie, które sprawiło, że otworzyłam się na tę formę zabawy. Dopiero wiele lat później uświadomiłam sobie, że ja się po prostu bałam tej nowej sytuacji społecznej. Nie wiedziałam, jak to wygląda, jak się tańczy i z powodu strachu nie chciałam nawet spróbować.

### **Historia nr 2: Nie spróbuję, bo nie lubię**

Również do czasów pierwszej kolonii byłam potwornym niejadkiem. Z dzieciństwa pamiętam dosłownie kilka potraw, które jadłam.

Teraz już wiem, że bałam się jedzenia i trzymałam się wyłącznie tego, co uważałam za sprawdzone i bezpieczne. Nikt nie był też w stanie przekonać mnie do jedzenia. Opór totalny.

A jednak było coś, co przekonało mnie do pierwszego otwarcia się na nowe smaki.

GŁÓD.

Na kolonii nikt mnie do jedzenia nie zmuszał, nie krzyczał, nie manipulował. **Po prostu mogłam zjeść to, co było na stołówce, albo być głodną.** Trochę ratowałam się bułkami na mieście, ale też nie chciałam wydać całego kieszonkowego na jedzenie. Więc zaczęłam próbować. Nie było spektakularnego przełamania się, ale to właśnie wtedy zaczęłam jeść sałatki i zupy. I coraz częściej świadomie próbowałam nowych rzeczy, pamiętając, że może jednak mi zasmakuje.

I to są warunki bardzo trudne do stworzenia dla dzieci, żeby nie dać przekąski, kiedy obiad nie został ruszony. Wiem, bo jedno z moich dzieci też jest sporym niejadkiem 😉 Ale myślę, że naprawdę pomoże pamiętanie, że za tym kryje się często lęk i najwięcej pomoże stopniowe oswajanie jedzenia w bezpiecznej atmosferze.

### Historia nr 3: nie lubię wody!

A to historia jednego z moich dzieci, które od zawsze nie przepadało za wodą. Nie było do niej nigdy zmuszane jako maluch, ale też nie unikaliśmy wodnych atrakcji i staraliśmy się stopniowo oswajać tę niechęć. Dziecko pływało sobie zatem w kole, ale woda na głowie czy twarzy wywoływała wielkie niezadowolenie. W tym roku stwierdziłam jednak, że dziecko jest już na tyle duże, że warto tu mocniej popracować. Byłam też przekonana, że dziecku spodoba się pływanie.

Dzień wcześniej pogadałam ze swoją latoroślą i powiedziałam, że chcę, by jutro zanurzyło głowę pod wodę z maską na kilka sekund, bo czuję, że ten opór trzeba przełamać. Porozmawiałam z dzieckiem o lęku czy o przełamywaniu strachu. Umówiliśmy się wspólnie, że na drugi dzień zanurkuje jeden raz i potem odpuszczamy temat.

Kolejnego dnia udaliśmy się do małego basenu. Tam spędziłam znowu 30 minut na rozmowie z dzieckiem, które teraz wręcz panicznie bało się zanurzenia głowy. Miałam w sobie dużo pewności, że nie mogę odpuścić. Myślę, że tej pewności dodała mi moja własna historia i świadomość tego, że poszłam do przodu w wielu rzeczach dlatego, że zostałam zmuszona do spróbowania czegoś. Ale zmuszona okolicznościami, a nie krzykiem, groźbą, nagrodą, presją. Dlatego w trakcie rozmowy bardzo dbałam o to, żeby dziecko uspokoić i nie mówiłam, że musi to zrobić. Po prostu starałam się rozmawiać o naturze lęku i o tym, dlaczego warto się na to zdecydować.

W końcu dziecko się zanurzyło! Ten błysk w oczach pod tytułem „zrobiłem to!” był cudowny!

Tu taka dygresja: uwielbiam ten błysk w oczach moich dzieci i zawsze staram się go uszanować, nawet jeśli wspinają się tam, gdzie nie powinny (doceniam wtedy sprawność i wyczyn, jednocześnie tłumacząc, dlaczego następnym razem tego robić nie powinny).

Wracając do historii o wodzie, dziecko zanurzyło się zatem całe po raz pierwszy. A potem od razu: drugi, trzeci, czwarty... i trzydziesty! Właściwie to ukręciłam bicz na siebie i męża na czas urlopu, bo okazało się, że basen jest najwspanialszym miejscem na świecie, a dziecko uwielbia nurkować, skakać do wody i uczyć się pływać, więc trzeba je intensywnie pilnować. Po tygodniu dziecko skakało już do wody bez maski, a nawet ostatniego dniu urlopu przepłynęło samo całą szerokość basenu.

**Do zapamiętania**

Dzieci często nie chcą próbować nowych rzeczy, bo się boją. Warto o tym pamiętać, przyjrzeć się razem z nimi temu lękowi i zachęcać je do stopniowego oswajania jego źródła. Uciekanie przed tym, czego się boimy, zawsze sprawia, że wydaje nam się to jeszcze bardziej przerażające.

### W tym tygodniu polecam...

![](https://corobickiedydziecko.pl/wp-content/uploads/2026/09/Obloczka-Sklepik-z-magicznymi-zwierzetami-scaled.jpg)

**Obłoczka** to wspaniała książka z serii Sklepik z magicznymi zwierzętami, bo motywem przewodnim jest właśnie **oswajanie lęku**. Księżniczka Sara boi się na początku wszystkiego, ale razem ze swoim nowym zwierzątkiem stopniowo przezwycięża różne strachy. Historia pokazuje, że każdy się czegoś boi i odwaga polega na tym, by mierzyć się ze swoim lękiem, a nie przed nim uciekać. Dodatkowo bardzo pomaga sama obecność i zaufanie wspierającej osoby. Dobra na wiek 4-8 lat.

[Zobacz „Obłoczkę” i inne polecajki](https://corobickiedydziecko.pl/polecajki/obloczka)

Przesyłam serdeczne pozdrowienia

Justyna

**P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. **Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo [postaw mi wirtualną kawę](https://buycoffee.to/crkd). Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.

**P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka?** [Napisz mi anonimowo](https://wiadomosc.corobickiedydziecko.pl/). Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.

---
