0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

Logo Co robić kiedy dziecko...

Jakie mam podejście do dzieci i jak do tego doszłam?

  • Kim jestem: Justyna Borzucka, edukatorka rodzicielska, promotorka podejścia do dzieci RIE, żona i potrójna mama dzieci z małą różnicą wieku.
  • Co robię: promuję podejście do dzieci RIE (ukończyłam kurs RIE® Foundations: Theory and Observation™), tworzę produkty i książki dla rodziców oraz prowadzę warsztaty, webinary i konsultacje indywidualne dla rodziców, głównie małych dzieci. Doradzam, co robić, kiedy dziecko nie słucha, uderza, silnie przeżywa złość, nie potrafi bawić się samo, stale domaga się bajki oraz w wielu innych typowych wyzwaniach wychowawczych.
  • Moje podejście: opiera się na fundamencie nurtu rodzicielskiego RIE, czyli na szacunku i zaufaniu wobec dziecka i jego rozwoju, przy jednoczesnym podkreślaniu ważnej roli stawiania jasnych granic. Nie uznaję przemocy fizycznej ani emocjonalnej. W swojej pracy przekładam na praktykę również teorię NVC, Self-Reg, wychowanie bez kar i nagród oraz koncepcje Jespera Juula i innych współczesnych autorytetów, pedagogów i psychologów. Nieustannie dokształcam się. Daję maksymalnie praktyczne wskazówki, jak radzić sobie z różnymi zachowaniami dzieci na co dzień i jednocześnie pielęgnować silną relację.

MOJE ULUBIONE CYTATY

"Byłam wspaniałą matką, dopóki nie miałam własnych dzieci.“ 
Adele Faber, Elaine Mazlish

"Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje.” 
Andrzej Majewski

"Ognia ogniem nie ugasisz”

KSZTAŁTOWANIE MOJEGO PODEJŚCIA DO DZIECI

Kiedy najstarsza córka miała 7 miesięcy z ciekawości poszłam na warsztaty dla rodziców z dziećmi organizowane przez Asię Bzdzion (Rodzic Lider). Nie miałam jeszcze wtedy zbyt wielu wyzwań w rodzicielstwie. Córka była spokojna, ładnie jadła i spała. Nie miałam pojęcia, co mnie jeszcze czeka;-) I niesamowicie jestem wdzięczna za to spotkanie na tak wczesnym etapie rozwoju mojego dziecka.

Asia otworzyła mi oczy na nowe podejście do dzieci i odmienny sposób postrzegania ich wymagających zachowań. Zaczęłam czytać książki Jespera JuulaAdele Faber i Elaine Mazlishblog Janet Lansbury (podejście RIE) i innych współczesnych autorów. Pamiętam, że na początku byłam ogromnie zszokowana tymi treściami, ponieważ tak wyraźnie różniły się to od tradycyjnego podejścia do dzieci, do którego byłam przyzwyczajona. I długo zajęła mi zmiana mojego myślenia i nastawienia. To się nie stało z dnia na dzień i nadal się dzieje. Ale praktyka czyni mistrza. Czasami robię krok do tyłu, ale w perspektywie czasu widzę, jak bardzo się zmieniam, idę do przodu i jak dobrze wpływa to na moją relację z dziećmi. 

Dla porównania – kiedyś i dzisiaj

  • Kiedyś myślałam, że wychowanie dzieci jest proste. Intuicyjnie będę przecież wiedzieć, co robić w każdym momencie.

Teraz wiem, że czasami dziecko idzie wieczorem spać, a rano budzi się z zestawem całkowicie nowych umiejętności. Z mężem komentowaliśmy to informatycznym żargonem: „chyba dostało upgrade” lub „trwa aktualizacja” [czyli skok rozwojowy].

  • Myślałam, że dzieci rozwijają się fizycznie i psychicznie w sposób liniowy i ciągły. Nie miałam pojęcia, co to są skoki rozwojowe.

Te zmiany są zazwyczaj poprzedzone trudnymi zachowaniami dziecka. Świadomość tego mechanizmu pomaga przetrwać kryzysowe momenty. W trakcie skoku rozwojowego po ukończeniu 2 lat jedno z dzieci przez miesiąc (dosłownie) jęczało, marudziło, płakało o wszystko i nie odstępowało mnie na krok. Przejście z salonu do pokoju bez zabrania malucha z sobą za rękę kończyło się aferą. A potem, z dnia na dzień, dziecko zmieniło się ponownie w pogodnego, samodzielnego i zadowolonego z życia człowieka. Zaczęło wtedy też bardzo logicznie myśleć i bawić się w wyimaginowane zabawy. Aktualizacja została ukończona 😉

  • Traktowałam płacz dziecka jako coś złego/ negatywnego/ przykrego, co trzeba jak najszybciej przerwać.

Wszyscy znają stare podejście do dzieci i ich emocji… „Takie duże dziecko a płacze”, „Kto tak brzydko płacze”, „Nie płacz, nic się nie stało. Już dobrze, popatrz tam – ptaszek leci”. Większość z nas była wychowana w poczuciu, że płacz, smutek czy złość są złe. Dlatego bardzo długo zajęło mi zrozumienie i przetrawienie w sobie faktu, że płacz może być dobrym mechanizmem i zadaniem rodzica wcale nie jest sprawienie, żeby dziecko w ogóle nie płakało. Oczywiście, to jest ważny i jedyny sposób komunikacji niemowlaków i nie należy go ignorować. Ale jeśli wszystkie potrzeby dziecka są zaspokojone i fizycznie nic mu nie dolega, to możliwe, że poprzez płacz dziecko wyrzuca z siebie stres, trudne emocje, nadmiar przeżyć. I to jest bardzo zdrowe dla niego.

  • Myślałam, że wychowywanie to głównie dyscyplinowanie.

Teraz traktuję wychowywanie jako proces nawiązywania silnej relacji z dziećmi opartej na zaufaniu i obopólnym szacunku. Wychowanie to prowadzenie dziecka i na szczęście można to robić bez kar i nagród. Bardzo jasno widzę, że stawianie granic dzieciom jest także wyrazem szacunku i odgrywa ważną rolę w budowaniu nie tylko współpracy, ale i silnej więzi z dzieckiem. Dostrzegam teraz również wielką rolę modelowania przez rodziców pożądanych zachowań u dziecka.

  • Myślałam że to dzieci bywają niegrzeczne i to nad nimi się tylko pracuje, żeby je ukształtować.

Teraz uważam, że rodzicielstwo to niesamowita droga samorozwoju i ciągłej pracy nad sobą. Kiedyś przeczytałam w poradniku dla małżeństw, że nie można zmienić drugiej osoby. Można zmienić tylko siebie – poprzez dbanie o własne granice czy pracę nad swoim zachowaniem. I ta zmiana najczęściej wpływa pozytywnie na to, jak partner mnie traktuje. Sądzę, że idealnie wpisuje się to też w relacje rodzic-dziecko. Mamy ogromną moc jako rodzice i możemy modelować wiele dobrych zachowań u dzieci. Ale niestety zbyt często chcemy włożyć je w ramy swoich wyobrażeń. A wtedy najczęściej nie widzimy dziecka takim, jakim jest naprawdę.

JAK POMAGA MI NURT RODZICIELSKI RIE?

Nie jestem idealnym rodzicem i to bardzo dobrze dla moich dzieci:-) Bo one wcale nie potrzebują rodziców idealnych. To zbyt wielka presja dla dziecka, starać się dorównać ideałom. Dzięki moim błędom mogę też modelować przepraszanie, refleksję i poprawę. Często zmagałam się z wieloma trudnymi zachowaniami dzieci i nie zawsze reagowałam na to tak, jakbym chciała. Jednak ciągle uczyłam się i rozwijałam (i nadal to robię), by rozpoznawać potrzeby dzieci, a także swoje granice i dbać o nie. I widzę wyraźnie, jak w tym procesie ogromnie pomagała i pomaga mi wiedza z nurtu wychowawczego RIE.

 

Justyna z dzieckiem

RIE pomaga mi zrozumieć moje dzieci i ich wymagające zachowania. Pomaga mi postawić granice i nie pozwolić, żeby dzieci weszły mi na głowę. To dzięki RIE wiem, jak to zrobić na spokojnie, z szacunkiem, pewnie i skutecznie. RIE pomaga mi zachować perspektywę i dobre nastawienie. A także pomaga mi cieszyć się każdą chwilą z dziećmi – nawet tą trudną, kiedy mam wrażenie, że nic mi nie wychodzi.

Wychowywanie jest skomplikowane. Z tego powodu mam nienasycony apetyt na zdobywanie wiedzy o rodzicielstwie, rozwoju dziecka, doświadczeniach innych rodziców. Dzięki poszerzaniu swoich horyzontów wiem, jak dużą moc mam jako rodzic, tylko muszę ją odpowiednio pokierować, żeby żyło nam się z dziećmi jak najlepiej.

A ponieważ doświadczyłam wielokrotnie świetnych efektów stosowania narzędzi RIE, chciałam dzielić się tą wiedzą z innymi. Zostałam promotorką podejścia do dzieci RIE i poprzez podcasty, newsletter, blog, warsztaty, konsultacje, książki i webinary pomagam innym rodzicom.

I widzę, że to działa! Dziś nie tylko przeżywam swoje „WOW” i zachwyty nad RIE, ale dostaję też od was cudowne wiadomości:

Zobacz więcej opinii o  moich książkach, które bazują na podejściu RIE:

menu
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram