0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

Logo Co robić kiedy dziecko...

Newsletter z dnia 25.02.2026

 Dziś o tym, że niektórzy rodzice nie lubią swoich dzieci. I co to ma wspólnego z granicami... Zapowiedź nowego e-booka i zaproszenie do bycia beta-czytelnikiem. Dziś aktualności i inspiracje razem, a na końcu jak zawsze Polecajki [a wszystkie polecajki z poprzednich newsletterów znajdziesz niezmiennie tutaj]😉

Nie lubię swojego dziecka. Co to ma wspólnego z granicami. 

Kiedyś w internecie spotkałam się z mocną opinią pewnej mamy, która napisała wprost: „Nie lubię swoich dzieci. Kocham ich bezgranicznie, ale nie lubię."

Zapadło mi to w pamięć, bo zrobiło mi się przykro. Jak poczułabym się jako dziecko, gdyby mama powiedziała, że mnie nie lubi? 

Myśl o tym często wracała do mnie, wywołując refleksje:

  • A czy ja lubię swoje dzieci?
  • Czy lubię spędzać z nimi czas czy traktuję to jak obowiązek?

Magda Gerber, twórczyni podejścia do dzieci RIE, powiedziała kiedyś takie ważne zdanie, które również zapadło mi w pamięć:

„A positive goal to strive for when disciplining would be to raise children we not only love but in whose company we love being.”

„Dobrym, pozytywnym celem, do którego warto dążyć przy dyscyplinowaniu, jest wychować dzieci, które nie tylko kochamy, ale też z którymi lubimy być.”

Wiele razy ten cytat przypominał mi się w sytuacjach, kiedy naginałam granice, pozwalając na coś moim dzieciom i potem nie czułam się z tym OK... Czułam się źle, nie podobała mi się ta sytuacja i obwiniałam dzieci o to, że to one nie potrafią empatycznie pomyśleć o mnie. I wtedy nie lubiłam z nimi być...

Z biegiem lat coraz lepiej rozumiem, co Magda chciała powiedzieć tym powyższym cytatem... Jeśli poświęcamy siebie dla kogoś - nawet kogoś, kogo bardzo kochamy - to stopniowo możemy przestać lubić tę osobę. To normalny proces... 

Podejście do dzieci RIE urzekło mnie właśnie tym, jak wiele mówi się w nim o stawianiu dzieciom granic z szacunkiem. Bo granice to jest wyraz szacunku. Wobec siebie i wobec dziecka. 

I dla wielu opiekunów stawianie granic jest trudne - nie dziwię się! To dla mnie też jest nieustanne pole do ćwiczenia; kiedy opanuję stawianie granic w jednym obszarze, nagle dziecko wchodzi w nowy etap rozwoju, gdzie konieczne są inne granice. To nieustanny proces.

Co po tych kilku latach swojej osobistej rodzicielskiej drogi mogę powiedzieć ze 100% pewnością: za każdym razem, kiedy postawię granicę po RIE-owemu: na spokojnie, z pewnością i szacunkiem, to jeszcze bardziej lubię swoje dzieci i ich towarzystwo. 

To moim zadaniem jest nie zgadzać się na niepożądane zachowania. A im konsekwentniej to robię:

  • tym lepiej one odnajdują się w naszej relacji;
  • tym sprawniej idzie nam współpraca;
  • tym większą radość czerpiemy ze wspólnego czasu.

I ja też popełniam błędy. Wiedza to jedno, a zasoby to drugie. Jak każdy wpadam czasami w pułapki automatycznych reakcji, silnych emocji, niewyspania i pośpiechu życia. I czasami nie wychodzi mi stawianie granic, a wtedy zdarza mi się nie lubić towarzystwa swoich dzieci...

Te upadki pokazują mi, jak nie chcę działać. Są najlepszą motywacją do zmian i ciągłego ćwiczenia stawiania granic z szacunkiem, odpowiednio wcześnie, na spokojnie. Na szczęście wiem, jak to robić. 

I mogę Cię nauczyć, jak stawiać granice po RIE'owemu 😉

Jestem w trakcie pisania nowej publikacji o stawianiu granic. To prawdopodobnie będzie tylko e-book (bez wersji papierowej). Mam plan na prostą, konkretną teorię i duuużo praktycznych przykładów. 

Ambitnie chciałabym go skończyć do końca marca i wtedy możesz przeczytać go za darmo 😉 Potrzebuję 5 beta-czytelników. 

Poniższa krótka ankieta to: 

  • możliwość zapisania się na listę oczekujących (jak zawsze przewiduję najniższą cenę dla tych osób);
  • możliwość zgłoszenia się jako beta czytelnik (dostaniesz e-book do przeczytania za darmo z prośbą o Twoją opinię); 
  • możliwość zaproponowania własnego studium przypadku - czyli sytuacji, w której trzeba postawić granicę. Wybrane scenki omówię szczegółowo w e-booku. 

******

Chcesz zadać swoje pytanie? Napisz do mnie lub podeślij anonimowo tutaj. 


Trzymaj się ciepło!

Justyna

P.S. Możesz baaaaardzo wesprzeć mnie i moją działalność 🙏

📩 odpisać na tę wiadomość lub dodać mnie do listy kontaktów, żebym nie wpadała do spamu
🔄 polecić i przesłać ten newsletter dalej w świat
☕ postawić mi wirtualną kawę

Dzięki! Mocno wierzę, że każda akcja wspierająca promowanie rodzicielstwa RIE wywołuje uśmiech jakiegoś dziecka na świecie 👧👦

I NIE ZAPOMINAJ, że możesz wysłać mi anonimową wiadomość, o czym chcesz przeczytać w kolejnych newsletterach.

P.S.2. W TYM TYGODNIU POLECAM... 

Wieża z 4 piłeczkami Smily była zabawką, która przez około 2 lata była u nas często w użyciu. Dziecko miało ją w wieku 2-4 lat, ale myślę że zabawka nadaje się już od wieku 12 miesięcy. I starsze rodzeństwo często bawiło się też, robiąc wyścigi piłeczek (tych z zestawu i dodatkowych małych piłeczek kauczukowych). Zaletą zabawki jest to, że można ją złożyć i wtedy nie zajmuje dużo miejsca.


Muffinki silikonowe to był nasz hit do zabawy, odkąd dzieci były niemowlakami. Do wieku 1,5 - 2 lata często się nimi bawiły w swobodnej zabawie na macie (miętoszenie, wyginanie, ale i układanie wieży jedna na drugiej). Potem w wieku 3-5 lat używały często do zabaw jako pojemniczki (np. na koraliki / lalkowe mini-akcesoria) oraz do zabawy w wannie (stateczki, kubeczki). Dodatkowo przydaje się praktyczne zastosowanie w kuchni, bo dużo dzieci uwielbia robienie babeczek 😉

menu
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram