
Kontynuuję temat lęku. Teraz o tym, co najważniejsze, co możemy zrobić, by wesprzeć dziecko w lęku. Miłej lektury 🙂

[Powtórka z zeszłego tygodnia]
Z ankiety dla nowych subskrybentów dostałam też informację, że kilka z was zmaga się bardzo z własnymi emocjami, brakiem cierpliwości, trudnością z zarządzeniem macierzyńską codziennością. Mam nadzieję, że te teksty z bloga będą pomocne w tych wyzwaniach:
Jak radzić sobie ze złością na dziecko

Po pierwsze przypominam, że tydzień temu pisałam o tym, czego lepiej nie robić, gdy dziecko się czegoś boi. To ważne, bo niestety nasze automatyczne reakcje typu odwracanie uwagi czy unikanie obiektu lęku dziecka, bardzo wyolbrzymia problem. Dziś ciąg dalszy, jak możemy dziecko wesprzeć w lęku.
Trzeba pozwolić sobie poczuć lęk, by wiedzieć, co z nim zrobić.
Dlatego tak ważne jest, by dziecko o tym mówiło i czuło, że
To jest pierwszy krok do oswojenia lęku.
Co można powiedzieć:
Kiedy dziecko dryfuje na wzburzonych falach niepokoju, bardzo potrzebuje bezpiecznej przystani i stabilnej kotwicy.
Chodzi o koregulację emocjonalną, czyli pożyczenie dziecku swojego spokoju i danie mu przekazu „Mam to pod kontrolą, poradzimy sobie”.
Dziecko często nie potrzebuje od nas konkretnych odpowiedzi, kiedy się czegoś boi. Albo przynajmniej nie od razu. Ono potrzebuje abyśmy my byli odpowiedzią (jak mówi kanadyjski psycholog kliniczny Gordon Neufeld). To znaczy, że dziecko może na nas liczyć, może się na nas oprzeć, bo jesteśmy jego stabilną, bezpieczną bazą, pewnym liderem, który zapewni mu bezpieczeństwo.
My jako rodzice modelujemy w ten sposób, że można czuć trochę dyskomfortu i to nie zachwieje nami. Że można funkcjonować w tym dyskomforcie. To jest ogromnie ważne przesłanie dla dzieci.
I tutaj niestety – rodzice, którzy sami borykają się ze swoimi lękami - nie pomogą dzieciom. To często jest moment, kiedy to rodzic musi popracować nad tym obszarem u siebie, by móc wesprzeć dziecko.
Uwolnienie napięcia z ciała to zdrowy mechanizm. Każda emocja jest OK. Można stawiać granicę i pozwalać na emocje.
Akceptacja emocji to złoto. Pomoże i tutaj przy lękach. Czasami ukryty lęk jest na tyle duży, że dziecko reaguje histerią lub płaczem, pozornie bez powodu lub według nas z błahego powodu. A czasami reaguje drażliwością i wybuchami złości. A emocje potrzebują wyjść na zewnątrz. One nie znikają, gdy się je tłumi lub odwraca od nich uwagę.
Zamiast starać się natychmiast uciszyć dziecko, warto dawać mu przestrzeń na wyrzucenie z siebie każdego napięcia. Pozwolenie dziecku na wylanie z siebie emocji (bez wymierzania kar, bez pouczania) sprawia, że opróżnia ono swój "emocjonalny plecak", co ostatecznie pomaga leczyć jego stany lękowe.
Podkreślam, że chodzi mi o emocje, a nie o zachowania i pozwalanie dziecku na wszystko.
******
Chcesz zadać swoje pytanie? Napisz do mnie lub podeślij anonimowo tutaj.
Co tam? Masz ciekawy temat do omówienia?
Można do mnie napisać też anonimowo, pamiętasz? Poprzez ten link: https://wiadomosc.corobickiedydziecko.pl
Trzymaj się ciepło!
Justyna
P.S. Możesz baaaaardzo wesprzeć mnie i moją działalność 🙏
📩 odpisać na tę wiadomość lub dodać mnie do listy kontaktów, żebym nie wpadała do spamu
🔄 polecić i przesłać ten newsletter dalej w świat
☕ postawić mi wirtualną kawę
Dzięki! Mocno wierzę, że każda akcja wspierająca promowanie rodzicielstwa RIE wywołuje uśmiech jakiegoś dziecka na świecie 👧👦
I NIE ZAPOMINAJ, że możesz wysłać mi anonimową wiadomość, o czym chcesz przeczytać w kolejnych newsletterach.
P.S.2. W TYM TYGODNIU POLECAM...

Lego nie wymieniałam do tej pory, bo to oczywiście znają wszyscy. Ale Lego płytki ulice i skrzyżowania są genialne i dobre dla dzieci, zanim osiągną wiek zabawy małymi klockami Lego. A nie wszyscy wiedzą o ich istnieniu. U nas te płytki cieszyły się wielką popularnością w wieku około 2-7 lat. Dzieci bardzo chętnie budowały sobie z nich drogę i jeździły po nich autkami. Płytki można połączyć albo klasycznymi klockami Lego albo Lego Dublo. A potem, kiedy dzieci zaczynają bawić się Lego, można nimi połączyć różne budynki miasta. Polecam również rozejrzeć się za używanymi płytkami albo tańszymi zamiennikami, bo dobrze jest mieć kilka takich płytek, by dziecko mogło budować różne skrzyżowania i kombinacje ulic.

„Nie mów tak do mnie!" autorstwa Lucia Serrano to bardzo mądra i ciekawa książka, która tłumaczy, dlaczego lepiej mówić, że „ktoś się głupio zachował" niż „jest głupi". Albo że ktoś „potknął się i przewrócił", a nie „jest gapą". A że dzieciom trzeba to na okrągło przypominać, to taka lektura w domu bardzo się przyda 😉 Książka prostymi słowami i przykładami objaśnia, czym są etykietki i jak bardzo mogą utrudniać życie. Idealna na wspólne czytanie, bo i my doroślimy mamy w tej kwestii spore pole do rozwoju 😉 Polecam najbardziej na wiek 5-10 lat. I specjalnie daję dla zilustrowania zdjęcie jednej ze stron, a nie strony tytułowej.
