
Dziś odpowiadam na pytanie od czytelniczki, a w szufladzie znajdziecie kolejną drobnostkę na Dzień Ojca.
Kiedy 5-latka płacze po odmowie, to nie znaczy, że robisz coś źle. Możesz spokojnie powiedzieć „nie”, zostać blisko i pozwolić dziecku przeżyć rozczarowanie.
Poniżej rozwinięcie, a tu możliwość zapisu na listę oczekujących na e-book o stawianiu granic
Idealne pytanie, bo sama mam aktualnie 5-latkę na pokładzie i wiem, jak „przebojowo” potrafi czasami być.
Przede wszystkim: to, że dziewczynka płacze, krzyczy albo rzuca się na podłogę, kiedy słyszy odmowę, nie znaczy, że babcia robi coś źle ani że musi szybko znaleźć sposób, żeby ten płacz zatrzymać.
W podejściu RIE bardzo ważny jest taki nierozłączny duet:
💖postawienie granicy i akceptacja emocji 💖
Czyli: mogę powiedzieć „nie” i jednocześnie być blisko dziecka.
Mogę nie zgodzić się na bajkę, słodycz, kolejną zabawkę czy skakanie po kanapie. I jednocześnie mogę pozwolić dziecku płakać z tego powodu, zaakceptować emocje i towarzyszyć mu w nich.
Odpowiadając na to pytanie, mam wieeele przykładów przed oczami z własnego życia. Weźmy taką sytuację.
Dziecko wraca z przedszkola w dobrym nastroju. Bawi się, ja sprzątam kuchnię po obiedzie. Nagle przychodzi i żąda bajki. Po mojej spokojnej odmowie typu „Dzisiaj nie będzie bajki”, dziecko zachowuje się jak typowe pięcioletnie dziecko 😉 Czyli bach: podłoga, płacz i wielkie niezadowolenie.
W takiej sytuacji nie ma sensu tłumaczyć ani przekonywać. Do dziecka to i tak nie dotrze. Nie próbuję też za wszelką cenę odwrócić uwagi, bo skoro dziecko tak zareagowało, to znaczy, że pod spodem siedzi jakieś napięcie i szuka ujścia. Może samo wypłakanie pomoże. A być może to potrzeba wpływu woła o uwagę (bo np. cały dzień w przedszkolu dzieci nie dopuściły pomysłów mojego dziecka do głosu i teraz po prostu ma potrzebę dopięcia swego). I super, przecież możemy tę potrzebę zaspokoić, ale nie daniem dziecku decyzyjności o bajce, bo w mojej dorosłej ocenie ekranów było ostatnio za dużo. Można mu oddać decyzję odnośnie tego, czy wyjdziemy na spacer czy nie. Albo co zjemy na kolację.
Ale często, żeby spróbować dokopać się do tego, co jest pod spodem, trzeba najpierw dać dziecku przeżyć emocje. Żeby ta fala przeszła.
Można powiedzieć: „Widzę, że bardzo chcesz bajkę. Dzisiaj jej nie będzie. Skończę sprzątać po obiedzie i podejdę do Ciebie” albo „Bardzo Ci trudno, że powiedziałam nie. Możesz płakać. Jestem obok”.
Po chwili dobrze zapytać: „Chcesz się przytulić?”, ale jeśli dziecko nie chce, to też nie naciskać. Bliskość ma być zaproszeniem, a nie kolejną formą kontroli i próbą stłumienia płaczu.
I ta fala emocji może trwać 5, 10, 30 minut. W skrajnych przypadkach nawet dłużej. Im bardziej dziecko tego potrzebuje i im mocniej czuje, że my jego emocji nie akceptujemy, tym dłużej ta fala może się utrzymywać. Ale żadna fala nie trwa wiecznie i emocje miną.
Najważniejsze jest to, żeby rodzic utrzymał granicę ze spokojem i poszanowaniem emocji. Bajki nie będzie, ale nie zostawiam dziecka z komunikatem: „Przestań, bo przesadzasz”, tylko chcę pokazać: „Twoje emocje są OK. Moja granica też jest OK”.
To jest bardzo trudne, szczególnie kiedy w środku aż nas nosi. Dlatego w takich sytuacjach pracujemy nie tylko z dzieckiem, ale przede wszystkim ze sobą, aby potrafić zachować spokój. Polecam głębokie oddechy 😉
Do zapamiętania
Naprawdę: nie robisz dziecku krzywdy tym, że mówisz „nie” jego zachciankom. Granice są potrzebne. Dziecko może być z nich niezadowolone – to zdrowe i normalne zachowanie w tym wieku.
Krzywdzące nie jest samo „nie”. Krzywdzące bywa dopiero zawstydzanie, straszenie, wyśmiewanie albo karanie za emocje.
Jeśli stawianie granic jest obszarem, w którym potrzebujesz pomocy, to może przydać Ci się to nagrane szkolenie: Jak skutecznie i ze spokojem stawiać granice dziecku

Prosty tablet rysunkowy z rysikiem (znikopis) to tania, mała i ogromnie fajna zabawka dla dzieci. Ma tylko dwa przyciski - do usuwania rysunku i do blokowania rysunku, by się nie usunął. Ta zabawka sprawdzała się u nas świetnie w podróżach i w domu. Można też wykorzystać ten prosty tablet do grania w kalambury rysunkowe w podróży. U nas hitem było nawet samo zamalowywanie całego ekraniku. Niby nic, a dzieci ćwiczyły przy tym motorykę małą. Jedyny minus - rysik czasami nam ginął, ale kredka w zastępstwie też daje radę.
Wszystkie polecajki zabawek i książek z poprzednich newsletterów znajdziesz tutaj: https://corobickiedydziecko.pl/polecajki/
23 czerwca tuż tuż. Droga Mamo, proponuję wersję minimum przemiłego prezentu od serca. Usiądź z dzieckiem i zapytaj „Co lubisz w Tacie?" lub „Co lubisz robić z Tatą?" Zapiszcie, wrzućcie do słoika. Dla chętnych: ozdóbcie karteczki rysunkami albo udekorujcie słoik markerami. Dla bardzo chętnych: dajcie znać, jak wyszło 😉
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Justyna
P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo postaw mi wirtualną kawę. Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.
P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka? Napisz mi anonimowo. Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.
