
Jak przygotować dziecko do szkoły i przedszkola bez lukrowania i straszenia? Kilka wskazówek przed zbliżającym się wrześniem.
Nie musimy przekonać dziecka, że nie powinno się bać nowego miejsca. Lęku nie da się po prostu wyperswadować słowami.
Właśnie o takim przygotowaniu do szkoły i przedszkola – bez straszenia, ale też bez patrzenia przez różowe okulary – rozmawiamy z Asią w podcaście. A poniżej zostawiam Ci jeszcze kilka myśli, które mogą pomóc w najbliższych dniach.
Słucham rozmowy o adaptacji (17 min)
Jedno z moich dzieci w wieku 6 lat usłyszało od kogoś, że w szkole „BĘDĄ ZADANIA”. Przez prawie cały dzień było rozdrażnione. Dopiero wieczorem udało mi się dowiedzieć, że boi się, czy poradzi sobie z tymi zadaniami.
Moja pierwsza, ludzka i naturalna reakcja to oczywiście słowa: „Przecież nie ma się czego bać, na pewno dasz sobie radę”. Tylko wtedy prawdopodobnie nie dowiedziałabym się, co naprawdę martwi dziecko, a ono poczułoby się „unieważnione w swoich emocjach”.
Zamiast od razu uspokajać, można zapytać:
„Co dokładnie wydaje ci się trudne?”
„Co usłyszałaś o szkole?”
„Jak wyobrażasz sobie ten dzień?”
„Czy jest coś, czego chciałabyś się dowiedzieć?”
Czasami pod ogólnym „Boję się szkoły” kryje się bardzo konkretny lęk: że dziecko nie znajdzie toalety, nie będzie wiedziało, gdzie odłożyć plecak, nie poradzi sobie z zadaniem albo nikt po nie nie przyjdzie.
Kiedy wiemy, czego dziecko się obawia, łatwiej naprawdę je wesprzeć.
Możliwe, że będzie rzeczywiście świetnie 😉 Ale może też być głośno, obco, męcząco albo po prostu inaczej, niż dziecko sobie wyobrażało.
Jeżeli zapewniamy: „Na pewno będziesz zachwycony”, to zostawiamy mało miejsca na trudniejsze doświadczenia. Rozczarowanie może wtedy jeszcze mocniej boleć.
Dużo uczciwiej brzmi: „Nie wiem dokładnie, jak będzie. Będziemy sprawdzać” lub „Jeśli coś będzie trudne, opowiesz mi o tym i wspólnie zastanowimy się, co możemy zrobić”.
Nowa grupa i rozstanie z rodzicem to wystarczająco dużo niewiadomych. Dlatego dobrze wcześniej oswoić to, co możemy:
zobaczyć budynek przedszkola lub szkoły,
przejść albo przejechać wspólnie drogę,
znaleźć wejście i szatnię,
obejrzeć zdjęcie nauczycielki, jeśli jest dostępne,
powiedzieć dziecku, kto je odprowadzi i kto odbierze,
opowiedzieć, jak mniej więcej będzie wyglądał poranek.
Początek przedszkola lub szkoły może uruchomić także nasze własne wspomnienia, lęki i doświadczenia.
Jeżeli bardzo martwimy się o to, czy dziecko sobie poradzi, warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić: ile z tego lęku dotyczy mojego dziecka, a ile mojej własnej historii?
Oczywiście mamy prawo do swoich emocji, ale dzieci często bardzo dobrze wyczuwają to napięcie i mogą je przejąć. Warto pomyśleć, co z tym zrobić, na przykład kto lepiej poradzi sobie z odprowadzeniem dziecka w pierwsze dni.
Do zapamiętania
Nie musimy usuwać lęku dziecka. Zresztą, tego się po prostu nie da zrobić 😉 Lęk oswaja się i zmniejsza przez bezpieczne doświadczenia, a nie a nie znika od słownych zapewnień. Najbardziej wesprzemy dziecko, jeśli pomożemy mu unieść ten lęk.
Powrót do rutyny i adaptacja przypominają mi, jak bardzo dzieci potrzebują spokojnego prowadzenia, przewidywalności i granic. Właśnie o tym piszę teraz nową książkę. Jeśli chcesz dostać informację o premierze i najkorzystniejszej ofercie, dołącz do listy oczekujących.
***
Dostałam też anonimową wiadomość o trudnościach z ekranami w życiu 5-latki. Odpowiem na nią w przyszłym tygodniu, a tymczasem krótki podcast w tym temacie.

Książki Neli Małej Reporterki zachęcają dzieci do samodzielnego czytania i przy okazji zabierają je w podróż po świecie. Moim zdaniem dobrze sprawdzą się od około 6. roku życia. Nasze dzieci chętnie czytają je same, bo mają dużą czcionkę, niezbyt dużo tekstu, a opowieści są przeplatane rysunkami, ciekawostkami i zdjęciami. Ja sama też lubię je czytać, bo są po prostu ciekawe. Niektóre wydania zawierają też kody QR do krótkich filmów Neli nagrywanych w różnych krajach. Dzieci oczywiście bardzo to lubią (ekrany :D). Ale filmiki są krótkie i spokojne, fajnie też pokazują klimat odwiedzanych miejsc.
Wszystkie polecajki zabawek i książek z poprzednich newsletterów znajdziesz tutaj: https://corobickiedydziecko.pl/polecajki/
Pamiętacie reklamy, w których rodzic wsuwa dziecku do śniadaniówki coś pysznego? Albo dziecko wsuwa coś takiego rodzicowi do torebki do pracy? Również w pierwszych dniach szkoły można dać dziecku coś, co przypomni mu o wsparciu rodzica. To może być bransoletka, naszyjnik, ale też brelok, karteczka, mała zabawka, laurka.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Justyna
P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo postaw mi wirtualną kawę. Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.
P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka? Napisz mi anonimowo. Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.
