
Co robić, gdy każdy wybór zamienia się w negocjacje i awanturę? Dziś odpowiadam na anonimową wiadomość, a na końcu zostawiam jeszcze dwie krótkie rzeczy, które mogą się przydać przy powrocie do powakacyjnej rutyny.
Podpowiadam dziś, jak stawiać granice i przetrwać trudniejszy czas z 4,5-latkiem.
Jeśli ten temat jest Ci bliski, możesz zapisać się na listę oczekujących na moją książkę o granicach (premiera planowana na jesień).
Cześć! Moje dziecko ma 4,5 roku i wkroczyło w nowy etap - wszystko chce robić inaczej. Kiedy coś proponuję, nawet do wyboru, to jest hasło "ale ja chcę..." i tu następuje zupełnie inna aktywność. Jest problem z umiarem, z kończeniem aktywności i przechodzeniem do kolejnej, podczas gdy jeszcze tydzień-dwa temu nie mieliśmy z tym żadnych problemów. Mam ogromne poczucie, że chce naginać granice w sposób ostry, pełen krzyku, płaczu, awantur, a na to nie ma mojej zgody. Mogę odpuścić raz, dwa, ale jeśli jest godzina 9 a za nami już z 5 tego typu awantur to naprawdę nie jest dobrze i jako rodzice sami mamy dość... Masz jakieś rady?
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo wyczerpujący etap. Przesyłam przede wszystkim wirtualne wyrazy otuchy, bo byłam w podobnych miejscach kilka razy i wiem, jak mocno potrafi to wyssać energię z rodzica. Też czasami o 9 rano byłam już wypompowana ilością porannych dram.
Już podpowiadam, co mi wtedy najbardziej pomagało.
Przede wszystkim nie zakładałabym od razu, że dziecko świadomie „nagina granice ostro”, żeby Cię pokonać. W okolicach 4-5 lat często bardzo mocno rośnie potrzeba wpływu, decydowania o sobie i sprawdzania własnej sprawczości. Jeśli dojdzie do tego jakaś zmiana (przeprowadzka, kryzys związku rodziców, ciąża mamy, nowa grupa w przedszkolu), to mamy mieszankę wybuchową. To oczywiście nie znaczy, żeby zgadzać się na wszystko. Ale lepsze zrozumienie sytuacji daje więcej łagodności i sił na ten czas. Dobrze się nastawić, że teraz jest taki etap, gdzie trzeba mocniej stawiać granice.
Podejście RIE nauczyło mnie jednej ogromnie ważnej rzeczy: że postawienie granicy zazwyczaj wywołuje emocje (złość, smutek, niezadowolenie). I że można pozwolić na te emocje, nie zmieniając swojej decyzji. Im pewniej to zrobimy, tym szybciej dziecko przez to przejdzie. Skuteczność granicy nie polega na tym, że dziecko przyjmie ją spokojnie, tylko że jej nie zmienimy i nie przesuniemy.
Zazwyczaj w im lepszym stanie jest dziecko (najedzone, zadowolone, wyspane), tym te emocje będą mniejsze. Choć bardzo dużo zależy też od indywidualnego temperamentu dzieci. U mnie dwójka dzieci w większości przypadków dość dobrze przyjmuje granice i nie sprawdza ich mocno. Natomiast jedno dziecko potrzebuje bardzo stanowczego „nie” i często dopiero łzy niezadowolenia pozwalają mu zaakceptować stan rzeczy. Jeśli nie postawię granicy bardzo pewnie, to będzie ono ją mocno testowało.
W każdym razie, w trudniejszych okresach rozwojowych malucha, warto jeszcze bardziej przyjrzeć się, czy dobrze działa nam rutyna, czy dziecko się wysypia, etc. Może do tej pory to dziecko świetnie funkcjonowało, ale kiedy z jakiegoś powodu (etap rozwojowy, zmiana w otoczeniu) dziecięce zasoby szybciej się kończą, potrzebuje więcej wsparcia w tym zakresie. Pięć awantur przed godziną 9 może oznaczać, że wszyscy jesteście już bez zasobów. Przyjrzałabym się przez kilka dni: kiedy to się dzieje, przed jakimi przejściami, po jakiej nocy, czy w ostatnim czasie coś się zmieniło. I też powoli: można spróbować najpierw z jednym obszarem, a potem z drugim.
Co do komunikacji, to proponuję zawsze postawienie granicy + akceptację emocji. Kiedy więc słyszysz: „Ale ja chcę…”, możesz odpowiedzieć: „Wiem. Chcesz teraz robić coś innego. Teraz się ubieramy. Możesz spróbować samodzielnie albo mogę Ci pomóc”. Albo: „Słyszę, że nie chcesz jeszcze kończyć zabawy. Trudno przerwać coś, co jest ciekawe. Wrócisz do niej jutro. Pomogę Ci teraz odłożyć rzeczy”.
Jeśli każdy wybór zamienia się w kolejną negocjację, nie musisz za każdym razem dawać wyboru. Możesz spokojnie powiedzieć: „Teraz idziemy już się kąpać. Widzę, że wolisz coś innego”. Potem można wziąć dziecko za rękę lub zanieść je do łazienki. W takim wypadku ta reakcja to nie jest odbieranie dziecku podmiotowości, tylko wzięcie przez dorosłego odpowiedzialności za rytm dnia. Idealnie, jeśli uda nam się to zrobić bez nerwów, bo im spokojniej zareagujemy, tym łatwiej dziecku „oprzeć się o naszą pewność”.
Ważne, żeby nie próbować przekonać dziecka długimi tłumaczeniami ani nie dawać pięciu kolejnych szans. Zwykle najbardziej pomaga krótkie zdanie, chwila na reakcję i spokojne przeprowadzenie przez sytuację.
Do zapamiętania
To, że macie dość, nie oznacza, że robicie coś źle. Po prostu czasami dzieci wchodzą w takie chwilowe, trudne fazy. Moją mantrą są wtedy słowa „To mija”.
Dziecko może potrzebować teraz jednocześnie więcej wpływu i mocniejszego, spokojniejszego prowadzenia przez dorosłego. Ciężko jednak długo trzymać granice, kiedy samemu działa się na rezerwie. Dlatego pamiętaj, by dbać też o siebie.
Ponieważ kończą się wakacje, być może dla niektórych problematyczne są powroty powakacyjne do rutyny. Rozmawiałam o tym w podcaście z Asią Bzdzion, może Ci się to przyda: https://www.youtube.com/watch?v=OweJBbrnbYc
Przypominam, że możesz wypróbować edukacyjne gry ALPA Kids w sierpniu bezpłatnie, jeśli pobierzesz aplikację i użyjesz kodu DZIECKOSIERPIEN-2026 (to nie wymaga on podawania danych, subskrypcja nie przedłuża się automatycznie, kod wygasa sam w chwili upłynięcia daty ważności - czyli 30.08.) Tu szczegóły, jak użyć kod:
https://alpakids.com/wp-content/uploads/2025/03/ALPA-POLAND....
Wszystkie polecajki zabawek i książek z poprzednich newsletterów znajdziesz tutaj: https://corobickiedydziecko.pl/polecajki/
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Justyna
P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo postaw mi wirtualną kawę. Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.
P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka? Napisz mi anonimowo. Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.
