0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

Logo Co robić kiedy dziecko...

Newsletter z dnia 05.08.2026

Co i kiedy dziecko powinno umieć, uruchomia często niezły zamęt w głowie rodzica nawet jeśli mocno ufamy rozwojowi dziecka. Dziś będzie o nauce czytania dzieci, a także na końcu znajdziesz kod na sierpniowe bezpłatne testowanie gier ALPAkids.

Inspiracja tygodnia w 30 sekund

Dziecko MOŻE umieć czytać, idąc do szkoły. Niektóre dzieci chcą i potrafią czytać już w zerówce albo nawet wcześniej i to jest cudowna sprawa.

Ale dziecko wcale NIE MUSI czytać przed rozpoczęciem pierwszej klasy. Późniejsza gotowość nie oznacza automatycznie, że jest leniwe, mniej zdolne albo „z tyłu”.

Uczyć pięciolatka czytać czy poczekać?

Przede wszystkim: nie oceniam rodziców, którzy uczą dzieci czytać wcześniej, jeśli robią to bez nacisku i z uważnością na indywidualny rozwój dziecka.

Problem zaczyna się wtedy, gdy nauka czytania przestaje wynikać z ciekawości dziecka, a zaczyna być odpowiedzią na lęk dorosłego:

„Inne dzieci już czytają”.

„Może powinnam z nim więcej ćwiczyć?”.

„Czy ja czegoś nie zaniedbałam?”.

Kiedyś dzieci zaczynały naukę czytania przede wszystkim w szkole. Ja sama nie znałam nawet liter, mając siedem lat.

Dziś słyszę rodziców zachęcających cztero- i pięciolatki do poznawania liter oraz pisania po śladzie. Widzę rozmowy o tym, które dziecko już czyta. Spotykam też rodziców oceniających jakość zerówki przez pryzmat tego, czy dziecko nauczyło się w niej czytać.

I sama, mimo zaufania do podejścia RIE, nieraz zastanawiałam się, czy nie powinnam ćwiczyć z dziećmi więcej. Czy ich nie zaniedbuję, nie ucząc ich tak jak inni rodzice? Presja na wczesną naukę czytania naprawdę potrafi udzielić się także rodzicom, którzy bardzo nie chcą temu ulec.

A taka presja może mieć swoją cenę:

rodzic zaczyna się martwić i porównywać dziecko z innymi, a napięcie przenosi się do domu,

dokładamy sobie kolejny obowiązek do i tak bardzo napiętego rodzicielskiego grafiku,

dziecko może zniechęcić się do czytania, zanim zdąży odkryć w nim przyjemność,

może usłyszeć między wierszami: „Jesteś z tyłu. Powinieneś już to umieć. Inne dzieci już czytają.”,

możemy nie zauważyć, że w tym momencie dziecko intensywnie rozwija zupełnie inne umiejętności.

Mnie pomagały dwie myśli Magdy Gerber, założycielki RIE:

„Wcześniej nie znaczy lepiej.”

„Uważaj na to, czego uczysz dzieci. To może zakłócać to, czego one właśnie uczą się same.”

Moje dzieci znały litery z przedszkola, ale w domu nie urządzałam im lekcji czytania ani pisania. Nie widziałam z ich strony większego zainteresowania tym tematem. Szczerze mówiąc, nie miałam też przestrzeni na dokładanie nam kolejnych ćwiczeń.

Miałam za to czas na codzienne czytanie im książek, a to pięknie buduje relację i przy okazji wspiera naukę późniejszego samodzielnego czytania.

Wybrałam też naturalne, codzienne mówienie do dzieci po angielsku, bo wpasowało się dobrze w naszą rodzinę i nie wymagało lekcji, materiałów ani presji. Nie dlatego, że uważałam angielski za ważniejszy od czytania, tylko dlatego, że akurat to mogłam robić swobodnie i nie tylko dla dzieci, ale też dla siebie (żeby samej nie zapomnieć języka). I moja pierwsza ważna lekcja w tym obszarze: nic na siłę. Dziecko chce przejść na polski i się denerwuje, wracamy do polskiego.

Kiedy dzieci poszły do szkoły i zaczęły uczyć się czytać oraz pisać, zapytałam, czy i jakiej pomocy potrzebują. Chciały wsparcia, więc ustaliliśmy wspólnie cel: trzy minuty czytania, w założeniu codziennie, a w praktyce raczej trzy–cztery razy w tygodniu. Nagrywałam też krótkie fragmenty ich czytania, żeby po pewnym czasie mogły same zobaczyć swój postęp (poniżej więcej o tym).

Pod koniec pierwszej klasy dzieci świetnie sobie radziły. Jedno czytało bardzo płynnie, drugie nabrało płynności w drugiej klasie. Dziś, co dla mnie najważniejsze, sami sięgają po książki i robią to z przyjemnością.

Jedno z badań porównało dzieci rozpoczynające formalną naukę czytania około piątego i siódmego roku życia. Dzieci uczone wcześniej początkowo radziły sobie lepiej, ale około dziesiątego roku życia ta przewaga zniknęła. Obie grupy osiągnęły podobną płynność czytania, a nawet dzieci później rozpoczynające naukę wypadały nieco lepiej w rozumieniu tekstu.

To było badanie obserwacyjne, więc nie dowodzi, że późniejsze rozpoczęcie nauki jest lepsze dla każdego dziecka. Pokazuje jednak coś ważnego: wcześniejszy start formalnej nauki nie musi oznaczać trwałej przewagi.

Do zapamiętania

Wcześniej nie znaczy lepiej 😉

Jedno dziecko zainteresuje się czytaniem bardzo wcześnie, a inne będzie potrzebowało więcej czasu. Naszym zadaniem nie jest poganianie go ani zupełnie bierne czekanie, tylko obserwowanie, tworzenie warunków do nauki i proponowanie pomocy wtedy, gdy jest potrzebna.

Brak presji nie oznacza braku wsparcia.

Możemy czytać dziecku, udostępniać mu książki, odpowiadać na pytania o litery, rozmawiać z nauczycielem, a kiedy pojawia się zainteresowanie albo trudność zapytać: „Jakiej pomocy ode mnie potrzebujesz?”.

Jednak warto pamiętać, że bardzo łatwo przekroczyć cienką linię między delikatnym wspieraniem a presją wynikającą z naszego lęku.

Jak jeszcze mogę Cię wesprzeć?

Piszę teraz książkę o granicach i zbieram prawdziwe rodzicielskie sytuacje. Jeśli masz dwie minuty, odpisz: kiedy najtrudniej Ci postawić dziecku granicę, co wtedy mówisz i co dzieje się później?

A jeśli chcesz dostać informację o premierze, możesz zapisać się tutaj: https://corobickiedydziecko.pl/ksiazka-granice/

ALPA Kids bezpłatny test

W tym roku mamy za sobą podróż tam i z powrotem 12 h w aucie.
Ile w tym czasie dzieci miały ekranu? Łącznie około 30-40 minut (10-13 minut każde). Pod koniec podróży zaproponowałam im ALPA Kids, bo to jedyna aplikacja z grami na telefonie, którą mam i do której nie mam uwag.

Jest skierowana na wiek 3-8 lat, więc starszaki teoretycznie się nie łapią, ale też lubią na chwilę. Mogą poćwiczyć łamigłówki lub odczytywanie zegara. Aplikacja jest prosta, bez nadmiaru bodźców, spokojna.

Możesz też wypróbować ALPA Kids w sierpniu bezpłatnie, jeśli pobierzesz aplikację i użyjesz kodu DZIECKOSIERPIEN-2026 (to nie wymaga on podawania danych, subskrypcja nie przedłuża się automatycznie, kod wygasa sam w chwili upłynięcia daty ważności - czyli 30.08.) Tu szczegóły, jak użyć kod:
https://alpakids.com/wp-content/uploads/2025/03/ALPA-POLAND....

W tym tygodniu polecam...

Robienie wielkich baniek mydlanych to prosta, uniwersalna i naprawdę świetna letnia aktywność, do której dzieci chętnie wracają. U nas dobrze sprawdzało się od wieku 4 lat. Dzieci mogą same próbować tworzyć coraz większe bańki, obserwować, dokąd niesie je wiatr, łapać je albo po prostu za nimi biegać. To także dobry pomysł na spotkanie z innymi dziećmi albo chwilę wspólnej zabawy całej rodziny.

Wszystkie polecajki zabawek i książek z poprzednich newsletterów znajdziesz tutaj: https://corobickiedydziecko.pl/polecajki/

Konkret z rodzicielskiej szuflady

Prywatne nagranie postępu dziecka w jakiejś umiejętności. Kiedy dzieci już poszły do szkoły i zaczęły naukę czytania, nagrałam to, jak czytają na głos w listopadzie, lutym i czerwcu. Oczywiście za ich zgodą. Po kilku miesiącach dziecko może samo zobaczyć zmianę, zamiast słyszeć tylko oceny dorosłych. Efekt był niesamowity! Dzieciaki bardzo były dumne ze swojego postępu i zmotywowane do dalszej nauki.

Teraz wykorzystuję też wiedzę o tej nauce czytania, kiedy trudno im jest z nauką innych umiejętności. Przypominam, że nie wszystko przychodzi łatwo, szybko i przyjemnie. Ale postęp przychodzi, jeśli cierpliwie się ćwiczy 😉

Przesyłam serdeczne pozdrowienia

Justyna

P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo postaw mi wirtualną kawę. Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.

P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka? Napisz mi anonimowo. Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.


menu linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram