
Czasem trudno nam postawić granicę, bo sami jeszcze nie wiemy, czy chcemy ją postawić. Najlepiej dać sobie chwilę na zastanowienie: czego potrzebuje dziecko, co jest dla Ciebie ważne i na co masz dziś przestrzeń? Dopiero potem odpowiedzieć.
Weźmy taką sytuację. Jesteś z dzieckiem na placu zabaw. Dziś zjadło już loda i kilka ciastek, a teraz prosi o żelki. Mówisz: „Na dziś wystarczy słodyczy”, bo nie chcesz dawać więcej.
Obok stoi sąsiadka z otwartą paczką. „Oj, pozwól mu, przecież od dwóch, trzech żelków nic mu nie będzie”. Rozglądasz się i widzisz, jak kilkoro dzieci zajada słodycze. Twoja pociecha patrzy na Ciebie i dorzuca z wyrzutem: „Ale wszyscy mogą! Tylko ja nie!”.
Jeszcze chwilę temu wiedziałaś, co chcesz zrobić, a teraz zaczynasz się zastanawiać. Może rzeczywiście przesadzam? Czy jeden wyjątek coś zmieni? Czy warto robić o to zamieszanie? Ale od kilku dni jednak Twoje dziecko jadło codziennie sporo słodyczy... Dziecko ponawia prośbę, a Ty próbujesz utrzymać granicę, choć w środku nadal nie masz pewności co do decyzji.
Myślę, że właśnie takie granice bywają najbardziej kłopotliwe. Nie ma oczywistego zagrożenia, a po obu stronach znajdujesz rozsądne argumenty. W książce o granicach korzystam tu z metafory pomarańczowego światła: to ten moment, kiedy potrzebujemy coś rozważyć, zanim powiemy „tak” albo „nie”.
Przy takich codziennych wyborach nie ma jednej odpowiedzi pasującej do wszystkich dzieci i rodzin. Liczy się wiek, aktualne potrzeby, pora dnia, wasze ustalenia i Twoje możliwości. Dodatkowa, trzecia książeczka może być dobrym pomysłem dziś, a innego dnia rozsądniej byłoby skończyć czytać po dwóch.
Dzieci często szybko zauważają nasze wahanie. Zwłaszcza te z silną wolą potrafią wytrwale sprawdzać, czy decyzja jest definitywna czy może furtkę można otworzyć, i zaczynają kolejną rundę negocjacji. To zrozumiałe: bardzo im na czymś zależy. Nam jednak trudniej wtedy spokojnie odpowiedzieć.
Bardzo pomaga krótka pauza: „Daj mi chwilkę, muszę się zastanowić”. I świadome zapytanie siebie: co mi przeszkadza? Jaką potrzebę chcę ochronić? Czy mogę się zgodzić bez późniejszego żalu do dziecka?
Odnośnie prośby o żelki możesz więc pozostać przy swoim „na dziś wystarczy”. Możesz też świadomie zgodzić się na wyjątek. Najważniejsze, żeby to była Twoja przemyślana decyzja.
Właśnie o takim rozeznawaniu i stawianiu granic piszę w mojej książce: jak uwzględniać dziecko, swoje potrzeby i codzienność. Jeśli chcesz dostać wiadomość, kiedy rozpocznie się przedsprzedaż, zapisz się na listę oczekujących. Zapis nie zobowiązuje do zakupu.
Do zapamiętania
Zanim postawisz granicę, daj sobie chwilę na zastanowienie, żeby wiedzieć, dlaczego ją stawiasz.
Zabawki dla dzieci | Na wiek 4-10 lat

Mini-planszówki magnetyczne to świetna opcja w podróży albo w poczekalni u lekarza czy dentysty. Są małe i łatwo mieszczą się w torebce. Warto mieć kilka wariantów. My mamy chińczyka, drabiny i węże, warcaby oraz kółko i krzyżyk. Zasady są proste, a rozgrywka szybka.
Często zabieram je ze sobą, żeby dziecko nie nudziło się podczas czekania. Dzięki magnesom pionki nie przesuwają się ani nie przewracają, dlatego gry kilka razy sprawdziły się też podczas długiej podróży.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Justyna
