
To, że inne dziecko spokojniej przyjmuje odmowę niż Twoje, niewiele mówi o Twoich kompetencjach rodzicielskich. Niektóre dzieci potrzebują więcej konkretów i przewidywalności. Możesz dać im takie wsparcie bez surowości i bez ciągłego rozliczania siebie.
Dostałam anonimową wiadomość, do której chciałam wrócić. Jej autorka napisała o dzieciach, które przyjmą odmowę po maksymalnie drugim „nie”, i takich, które będą ją kwestionować do dwudziestego. Zwróciła też uwagę na rodzicielskie dyskusje: „bo ja…”, „bo moje dzieci…” i opisy domów, w których wszystko działa jak w zegarku.
A Ty to słyszysz i myślisz: skoro u nich to takie proste, to co ze mną jest nie tak?
Bardzo dziękuję za tę wiadomość. Myślę, że sporo rodziców potrzebuje usłyszeć, że reakcja dziecka na postawioną granicę nie jest oceną wystawioną mamie czy tacie.
W jednym domu możemy mieć zarówno takie dziecko, które dobrze odnajduje się w elastycznych ustaleniach, jak i takie, dla którego rodzicielskie „zobaczymy” albo „dzisiaj wyjątkowo” otwiera całą serię pytań i negocjacji. Jednemu wystarczy ogólna zapowiedź. Drugie potrzebuje dokładnie wiedzieć, co się wydarzy, kiedy i co zrobimy potem. Podobne wychowanie, ci sami rodzice, a reakcje zupełnie inne. W naszym domu na przykład tak jest 😉
Nie oznacza to, że trzeba mówić „nie” coraz głośniej albo powtarzać je dwadzieścia razy. Przede wszystkim trzeba zaakceptować to, jak na granice reaguje dziecko i nauczyć się wspólnego działania.
Weźmy kończenie wspólnej gry. „Jeszcze chwilę i koniec” można bardzo różnie zrozumieć. Dzieci, które mają trudność z zakończeniem czynności i akceptacją granicy, lepiej funkcjonują w konkretnych ramach: „Gramy tylko tę rundę. Kiedy Michał jako ostatni zrobi swój ruch, ja odkładam grę i idę przygotować kolację” mówi im znacznie więcej.
Kiedy runda się kończy, dziecko może zaprotestować. Wtedy akceptujemy emocje, staramy się zachować swój spokój i nie wchodzimy w żadne negocjacje, tylko rzeczywiście kończymy udział w grze: „Wiem, że chcesz jeszcze. Ja na dziś skończyłam granie”. I kropka. Lepiej zrezygnować też z wykładu o tym, dlaczego rodzice muszą przygotowywać kolację.
Tak rozumiem większą stanowczość: mówię jasno i robię to, co zapowiedziałam, nawet jeśli dziecku nie podoba się moja decyzja. Spokojnie i pewnie, nie surowo. Nie odbieram mu prawa do rozczarowania i nie karzę za to, że chce czegoś innego.
Jeśli czasami zrobimy w czymś wyjątek, przy dzieciach wchodzących często w negocjacje, też pomaga konkret: „Dzisiaj wieczorem gramy dłużej w planszówkę, bo jutro nie musimy rano wychodzić. To jest wyjątek, tylko dzisiaj tak zrobimy.”
Jednocześnie nie chciałabym, żeby ktoś wpadł w kolejną pułapkę: „Mam być konsekwentna, więc już nigdy nie mogę zmienić zdania”. Możesz. Możesz też pomóc dziecku, które jest zmęczone i dziś sobie z czymś nie radzi. Wiek, głód, trudny dzień czy nadmiar bodźców również mają znaczenie, a sporadyczna pomoc nie zaszkodzi, jeśli potem wracasz do swoich oczekiwań.
Warto przyglądać się swoim reakcjom. Czy moje „zaraz” naprawdę coś oznacza? Czy stawiam granicę, którą jestem w stanie utrzymać? Czy dziecko wie, czego od niego oczekuję? To są pomocne pytania.
O takim stawianiu granic piszę w książce, nad którą pracuję. Z przykładami z codzienności, bo samo „bądź spokojna i konsekwentna” zostawia rodzica z mnóstwem pytań. Jeśli chcesz dostać wiadomość o premierze, możesz dołączyć do listy oczekujących.
Do zapamiętania
Patrz na swoje dziecko i na to, czego potrzebuje. Cudzy opis „u nas to działa” może być inspiracją, ale nie powinien być instrukcją dla Was.
ALPA Kids to jedna z aplikacji, które czasami wybieram dla najmłodszego dziecka, bo są tam spokojne gry edukacyjne dla dzieci. Z kodem DZIECKOWRZESIEN-2026 możesz ją przetestować bezpłatnie. Tu szczegóły, jak użyć kodu.
Zabawa plastyczna | 4+

Farby witrażowe pojawiają się u nas co jakiś czas i zawsze cieszą się sporym zaangażowaniem. Myślę, że to też dobry pomysł na uniwersalny pomysł na prezent dla dziecka, które słabo znamy, bo wielu dzieciom taka zabawa bardzo się podoba. W zestawie znajduje się folia i różne wzory do pokolorowania. Wybrany wzór wkłada się pod folię, ja dodatkowo łączę je spinaczami, żeby nic się nie przesuwało. Maluje się na folii, a potem czeka, aż farba wyschnie. Powstają w ten sposób ładne, kolorowe dzieła, które można przykleić do szyby lub lustra. Bardzo łatwo się je później zdejmuje i nie pozostawiają zabrudzeń. Do około 5 roku życia dziecko może potrzebować rodzica obok, żeby pomógł odkręcić farbki i zapanować nad ewentualnym bałaganem.
Przesyłam serdeczne pozdrowienia
Justyna
P.S. Takie wiadomości pomagają mi wybierać tematy kolejnych newsletterów. Jeśli chcesz opisać swoją sytuację bez podawania imienia, możesz napisać do mnie anonimowo.
