0
0,00  0 elementów

Brak produktów w koszyku.

Logo Co robić kiedy dziecko...

Newsletter z dnia 26.08.2026

Inspiracja tygodnia w 30 sekund

Też czuję dreszczyk rozdrażnienia, kiedy słyszę „Nie wiem, co mam robić”, „Nudzi mi się”, „Nie chcę tego...”. W tym temacie odpowiadam dziś na pytanie mamy 5-latki, która obawia się, że dziecko dostało za dużo ekranów po urodzeniu brata i sporo marudzi, że nie ma co robić.

Poniżej indywidualna (i długa ;)) odpowiedź na konkretne pytanie, a w temacie ekranowym możesz posłuchać też tego odcinka podcastu:

Wiadomość:

Przechodzimy z mężem trudny czas z naszą 5 letnią córką jeżeli chodzi o ekrany. A na pokładzie również 10 miesięczny bobas.
Moja córka po urodzeniu brata dostała dużo czasu ekranowego, gdyż z mężem nie byliśmy w stanie odnaleźć się w nowej rzeczywistości przez długi czas, brat był i nadal jest bardzo wymagający i nadal w domu nie wiemy jak sprawić aby razem spędzać czas z córką i z synem. Moja córka ogląda na pewno za dużo ekranów i jak tylko ten czas ekranowy się kończy to ona od razu mówi narzekającym głosem, że nie wie co ma robić. Wywołuje to we mnie ogromną presję konieczności zabawy z nią a mam przecież drugie dziecko bardzo ode mnie zależne. Na moje słowa, że na pewno znajdzie coś co będzie chciała robić, córka odpowiada że i tak nie wie i czeka żeby jej coś podpowiedzieć lub mówi że jest (szuka kolejnej dawki dopaminowej). I zarówno jak sama się czymś zajmie lub ją bądź mąż z nią się bawimy to trwa to 5 minut i znowu się nudzi i chce czegoś nowego.
Jest to bardzo bardzo dla nas męczące, bo to jej marudzenie, niezdecydowanie i ciągle narzekanie „bo nie wie co ma robić” „bo nie chce iść do parku” jest dla nas drenujące. (...) Wydaje mi się, że córka nie ma w ogóle cierpliwości do niczego, jak tylko za coś się weźmie to od razu mówi, że nie umie i żebym ja albo tata zrobili to za nią. My ją wspieramy a ona wciąż mówi, że nie umie i robi „na złość” żeby pokazać że rzeczywiście nie umie (niszczy rysunek, maluje nerwowo, tnie wszystko…) Help, nie wiem czy nie jest za późno i czy ona już jest bardzo uzależniona od pasywnego oglądania ekranów

Moja odpowiedź

Dziękuję za zaufanie 🙂 Tu jest poruszonych bardzo wiele wątków, postaram się odnieść do najważniejszych.

Na początku chciałabym Cię uspokoić: z samego opisu nie wyciągałabym wniosku, że córka jest uzależniona ani że jest już za późno. Widzę tu raczej połączenie kilku rzeczy: ekrany stały się bardzo łatwo dostępną, bierną rozrywką, samodzielna zabawa nie miała jeszcze warunków, żeby dobrze się rozwinąć, a narodziny brata mocno zmieniły Waszą codzienność i ilość dostępności rodziców. Myślę, że zachowanie dziewczynki nadal wynika bardzo mocno z faktu, że ona przepracowuje przyjście na świat brata, szczególnie jeśli to wymagający niemowlak.

Bardzo mocno wierzę, że jak tylko rodzic ma silną, szczerą, wewnętrzną pewność, że chce coś zmienić (np. w tym wypadku zmniejszyć liczbę ekranów i wesprzeć zabawę), to jest w stanie dziecko przez to przeprowadzić i poprawić sytuację.

I OCZYWIŚCIE - nie przy każdym dziecku jest to tak samo łatwe. Ja też mam różne egzemplarze w domu 😉 Po prostu, stawiając granice jednemu z dzieci, potrzebuję jeszcze więcej pewności oraz solidnego nastawienia się, że będzie opór, połączonego z silnym zaufaniem, że dziecko to w końcu zaakceptuje, a ja nie odpuszczę.

Nie próbowałabym teraz zmieniać wszystkiego naraz, bo nie jestem pewna, ile macie zasobów. Zaczęłabym od tego:

Przerwa na reklamę - współpraca z Bankiem Pekao

Bank Pekao – promocja konta dla rodzica i dziecka z premią 300 zł

Ustalcie proste zasady dotyczące ekranów

Jeśli rzeczywiście czasu ekranowego jest za dużo, to owszem - będzie to tylko sytuację pogarszać, bo ekrany to wielka stymulacja dopaminowa i wszystkie aktywności, w które trzeba dodatkowo włożyć wysiłek (np. wyciągnąć kredki), wydają się nudne po sesji na kanapie przed wciągającą bajką. Jednak pamiętaj też o tym, że po bajce takie „rozleniwienie” to jakby naturalny proces. Moje dzieci zawsze były poniżej limitów ekranowych, a i tak często było im trudno skończyć bajki. I raczej nigdy nie biegną potem ochoczo do zabawy, tylko potrzebują kilku minut na pożegnanie się z dopaminką. To normalne.

Myślę, że warto mieć realne oczekiwania: tak po prostu jest i będzie, że po bajce dziecko często chce kolejną.

Dlatego tutaj bardzo pomaga konkretny plan i proste zasady, bo to ogranicza rodzicowi liczbę decyzji do podjęcia. Zakładam, że nie masz czasu codziennie myśleć i negocjować, ile dziecko może oglądać. Dzieci też szybko przyzwyczajają się do zasad, jeśli się je konsekwentnie wprowadzi i nie zmienia co chwila. To buduje też ich poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności (nawet jeśli testują, czy czasem coś się nie zmieniło).

Przygotujcie ją na zakończenie oglądania i pozwólcie jej zaprotestować

Możesz powiedzieć: „Wiem, że chcesz jeszcze. Trudno kończyć coś, co jest przyjemne. Ekran na dziś się skończył”. Nie tłumacz długo i nie wracaj do bajki tylko dlatego, że pojawił się płacz albo złość. Pozwól emocjom popłynąć, a Ty skup się na głębokich oddechach.

Nie bierzcie na siebie obowiązku wymyślania córce zajęcia przez cały dzień

Naprawdę wiem, jak to drażni, kiedy dziecko kręci się wśród miliona zabawek i mówi „nie wiem, co mam robić”. Ja też to czasami słyszę - u nas to najczęściej pojawia się wtedy, kiedy dzieci wracają z jakiegoś wyjazdu, gdzie miały wiele atrakcji i były zabawiane. I przez pierwsze dni adaptują się do domowego rytmu i powrotu samodzielnego czasu.

Ja staram się traktować te słowa jako EMOCJĘ. Wtedy łatwiej mi znaleźć przestrzeń na to, by pozwolić im to wyrazić i nie ratować ich z tego. Odpowiadamy wtedy z mężem np. tak:

  • Świetnie! To zaraz wpadniesz pewnie na jakąś genialną zabawę! Nuda to początek kreatywnych pomysłów! (ten tekst lubi mój mąż i mówi to z takim entuzjazmem, że kilka razy dziecko zaskoczone taką reakcją zamilkło i niemal od razu znalazło zajęcie)
  • Szukasz pomysłu na zajęcie. To czasami trudne, kiedy kończy się bajka, ale wierzę, że coś sobie wymyślisz. Ja teraz zajmuję się tym a tym.

I po tych słowach można włączyć sobie timer i przez min. 10-15-20 minut obiecać sobie, że nie będę wymyślać aktywności i nic nie zaproponuję 😉 Niech ta emocja nudy wybrzmi, popłynie, otworzy przestrzeń na pomysły dziecka. Jeśli dziecku jest bardzo trudno, to można w kolejnym kroku zaproponować: Widzę, że dziś jakoś Ci trudniej. Mam teraz 5 minut. Czy chcesz ze mną wymienić wszystkie aktywności, które lubisz robić? Albo można przypomnieć: Wczoraj chciałeś bawić się tym a tym. Podać Ci to teraz?

Spróbujcie wpasować codzienny blok jej samodzielnej zabawy w rutynę i nie planować go po bajce

Najlepiej w spokojnym momencie, nie od razu po wyłączeniu ekranu, bo wtedy dziecko jest przebodźcowane. Jeśli z zabawą i ekranami jest trudno, to lepiej zaplanować po bajce czas na złapanie połączenia i relację (przytulenie, wspólne wejście w zabawę).

Zadbajcie o mały „kubeczek uwagi” tylko dla niej

Czasami wystarczy 10–15 minut, kiedy jeden z rodziców jest naprawdę dostępny, bez telefonu i bez zajmowania się bratem ani niczym innym. To dużo daje dziecku.

Kiedy mówi „nie umiem”, nie wyręczajcie jej od razu

Potraktujcie słowa „nie umiem” też jako emocję i wentyl, którym uchodzi jej napięcie. Proponuję głęboki oddech na początek 😉 Potem możliwe drogi:

  • Komentarz sportowy: „Próbujesz narysować kota. Masz już głowę i chyba zastanawiasz się nad uszami. Tak, uszy to wymagający etap. Ciekawe.”
  • Nie zaprzeczajcie temu, co mówi słowami „na pewno umiesz”, tylko zaakceptujcie emocję; „Widzę, że Ci teraz trudno z tym rysowaniem.” / „Widzę, że rysujesz z wielką siłą. Może rysujesz swoją złość.”
  • Kolejnym punktem może być wsparcie i zadbanie o jej zasoby, zamiast wyręczania. Można powiedzieć: „Wiesz, ja też czasami tak mam, że mi nie wychodzi praca. Muszę sobie wtedy zrobić przerwę od tego. Może też tak teraz masz? Chcesz się przytulić albo pójść napić się wody.”
  • Jeśli dziecko stoi przed skomplikowanym zadaniem, można podzielić je na etapy. To często pomaga.

To, co wygląda jak robienie na złość, może być raczej próbą poradzenia sobie z frustracją albo sprawdzeniem, czy dorosły przejmie zadanie. Jeśli córka niszczy coś, czego nie wolno niszczyć, zatrzymajcie ją spokojnie i pokażcie, co może ciąć lub malować.

Do zapamiętania

Dziewczynka potrzebuje teraz zarówno trochę czasu tylko z Wami, jak i doświadczenia, że sama też potrafi coś wymyślić. To nie jest za późno, ale będzie wymagało spokojnego, powtarzalnego wprowadzania zmian i zgody na jej niezadowolenie.

Przesyłam serdeczne pozdrowienia

Justyna

P.S. Ten newsletter żyje dzięki temu, że go czytasz i podajesz dalej. Dodaj mój adres do kontaktów, prześlij ten mail komuś bliskiemu albo postaw mi wirtualną kawę. Każda taka mała rzecz pomaga mi tworzyć i docierać z przesłaniem dalej.

P.S. 2. Coś Cię gryzie w zachowaniu dziecka? Napisz mi anonimowo. Co jakiś czas odpowiadam na takie pytania w newsletterze.


menu linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram