fbpx

Co robić, kiedy dziecko ma napad złości w domu?

Wyobraźmy sobie, że dwulatek czy czterolatek nie dostał przysłowiowego ciasteczka. To wywołało napad złości i maluch rzuca się z płaczem na podłogę. Czasami krzyczy, gryzie, kopie. Co można zrobić i jak udzielić wsparcia w tak silnych emocjach?

Na pewno ugięcie się i danie ciasteczka nie jest najlepszą opcją. Po pierwsze otwiera to drogę do dalszego testowania takiego zachowania. Po drugie pokazuje dziecku, że nie czujemy się komfortowo z jego emocjami. Zresztą, często dziecko i tak nie będzie już tego ciasteczka chciało. Albo znajdzie potem jeszcze bardziej błahy powód do wyrzucenia nagromadzonych emocji.

Nurt rodzicielski RIE zdecydowanie odradza też zostawianie dziecka samego, zamykanie w pokoju, karanie, krytykowanie czy zmuszanie do uspokojenia się.

napad złościNAPAD ZŁOŚCI KONTRA STOICKI SPOKÓJ

Niestety nasze mózgi są tak skonstruowane, że bardzo łatwo ulegamy nastrojowi towarzyszących nam osób. Dlatego niezwykle łatwo zdenerwować się, kiedy nasz maluch ma napad złości. Czasami bezsilność albo usilne próby współczucia dziecku też mogą nas popchnąć w stronę czerwonej strefy. Wyobraźmy sobie, że przeciągamy linę: my trzymamy jeden koniec, a drugi trzyma dziecko. Zróbmy wszystko, co możliwe, żebyśmy to my porwali dziecko swoim spokojem, a nie na odwrót. Nasza złość, krytyka, zdenerwowanie tylko doleje oliwy do ognia. Największym prezentem dla dziecka będzie pokazanie mu reakcji “Ja jestem spokojny. Nie boję się Twoich emocji. Jesteś bezpieczny.”

Każdy musi znaleźć swoją strategię regulacji emocji. Oczywiście nie zawsze się uda, ale warto się starać. Tutaj proponuję różne taktyki na zachowanie spokoju – zarówno prewencyjnie jak i w kryzysowym momencie. 

DOBRA REAKCJA WYNIKA Z DOBREGO NASTAWIENIA

Odpowiednie nastawienie najbardziej pomaga mi zachować spokój. To też przypomina mi, że dziecku nic złego się nie dzieje. Oczywiście chciałabym, żeby moje dzieci tak nie cierpiały, bo te emocje są dla nich trudne. Ale wiem też, że to normalne, rozwojowe i zdrowe. Takie zachowania są wynikiem dynamicznego rozwoju mózgu: dzieci dopiero uczą się swoich emocji i samoregulacji. A wyrzucenie zgromadzonych napięć oczyszcza atmosferę i jest dobre dla maluchów. Dlatego najlepsze efekty osiągniemy, jeśli nie będziemy starali się niczego naprawiać ani przyspieszać. Jeśli jeszcze nie znasz poniższych artykułów, to proponuję zacząć od nich 🙂

JAK TOWARZYSZYĆ DZIECKU?

Możemy być najlepszymi terapeutami dla dzieci: poprzez swoją obecność, spokojny ton głosu i wyraz twarzy pokazujący opanowanie i zaufanie do ich rozwoju oraz brak strachu wobec ich emocji. Najważniejsze, to zapewnić dziecko, że jesteśmy obok niego i ma w nas wsparcie oraz
nie potępiamy go za to, co czuje i jak się zachowuje.

  • Bądź obok
    Jeśli możesz, to usiądź blisko. Nie zawsze da się wszystko rzucić: czasami mamy drugie dziecko pod opieką, gotujący się obiad na kuchence albo musimy koniecznie wyjść na umówioną wizytę u lekarza. Ale na ile to możliwe, lepiej odłożyć zaplanowane czynności i odpuścić pośpiech. Skończmy to, co pilne i postarajmy się jak najszybciej usiąść obok. Jeśli w trakcie histerii dziecka musimy wyjść z pokoju, żeby coś zrobić lub siebie samego uspokoić, to powiedzmy spokojnie “Zaraz wrócę”.
  • Bądź dostępny/a, jeśli maluch będzie chciał się przytulić.
    Ale nie przytulaj go na siłę i nie z intencją, żeby napad złości szybciej się skończył. Jedno z moich dzieci samo przytula się do mnie w silnych emocjach. Drugie najpierw mnie odtrąca, aby po kilku-kilkunastu minutach wspiąć się po kolanach i przytulić.
  • Spełnianie żądań dziecka nie pomoże.
    Napad złości może różnie wyglądać. Wyraźną oznaką dla mnie, że coś nie gra, jest sytuacja, kiedy moje dziecko zaczyna co chwila czegoś żądać: teraz, natychmiast i koniecznie to, w tym kolorze i w tym położeniu… Przestaję wtedy starać się nadążyć i zadowolić dziecko, bo wiem, że nie jest to możliwe w tym momencie. To oczywiście najczęściej wywołuje gwałtowną ekspresję emocji. Ale widocznie właśnie tego dziecko akurat potrzebuje.
  • Zapewnij mu niewidzialną ochronę przed zranieniem się.
    Jeśli dziecko gwałtownie rzuca się w emocjach, to podsuńmy delikatnie coś miękkiego pod głowę, zabezpieczmy ręką przed uderzeniem o kanty. Ale starajmy się nie blokować i nie trzymać dziecka, na ile to możliwe. Być może w taki sposób jego ciało potrzebuje pozbyć się nadmiaru emocji.
  • Akceptacja uczuć dziecka nie oznacza akceptacji wszystkich zachowań.
    Jeśli dochodzi do gryzienia, kopania, bicia, rzucania przedmiotami, to przytrzymaj rączki dziecka. Wystarczy do tego dodać komunikat “Nie pozwolę Ci mnie bić/kopać/rzucać butami”. Jeśli maluch chce gryźć, to spróbuj podsunąć coś, co może ugryźć zamiast Ciebie. Nie ulegajmy stresowi, że dziecko robi coś złego i musimy go od razu naprawić i skorygować. Ten stres często nas samych sprowadza do czerwonej strefy. Wcale nie rozpieszczasz tak swojego dziecka. Dajesz mu najlepsze wsparcie, jakie jest możliwe. Zachowaj więc spokój, pielęgnuj zaufanie oraz modeluj opanowanie i pożądane zachowania. Dzieci się tego też kiedyś nauczą.

CO MÓWIĆ? JAK MÓWIĆ? CZY MÓWIĆ?

Ja często w takich trudnych momentach mam w sobie potrzebę mówienia. Co chwila łapię się na tym, że chciałabym ich przekonać racjonalnymi argumentami. Muszę sobie wtedy przypominać, że to nie ma kompletnie sensu w trakcie napadu złości. Myślę, że lepiej mówić wtedy mniej. Także z tego powodu, żeby zadbać w tym wszystkim o siebie i swoje opanowanie. Przekrzykiwanie dziecka tylko podnosi ciśnienie. Nurt rodzicielski RIE proponuje krótkie, pewne i pełne miłości uznanie emocji dziecka na początku wybuchu złości i ewentualne jego powtórzenie po kilku minutach. A jeśli dziecko na nas spojrzy, to możemy pokiwać głową i tak dać znać, że widzimy go i jesteśmy obok. U nas ma to najlepsze efekty.

Ważne jest też przede wszystkim to, w jaki sposób mówimy. Surowy ton głosu nie pomoże i dodatkowo poprowadzi nas niepostrzeżenie do własnej złości. Jeśli jesteśmy podirytowani, zagubieni lub przerażeni sytuacją, to ton głosu nas zdradzi. Dlatego najistotniejsze jest nasze nastawienie. Niezależnie od tego, co powiemy, najlepiej zadziała po prostu to, co wypływa z prawdziwej, wewnętrznej akceptacji sytuacji i emocji dziecka.

Uważajmy też na nazywanie uczuć i mówmy tylko to, co wiemy na 100 %. Jeśli chodzi o emocje, to nigdy nie mamy pewności, co je wywołało. Może chodziło o to ciastko, może odreagowywuje to, że pies na niego wcześniej naszczekał lub przeżywa jeszcze pojawienie się młodszego rodzeństwa. Nazywanie emocji może dodatkowo zestresować niejedno dziecko.

Ja staram się podążać za wskazókami RIE i używam zazwyczaj takich sformułowań:

  • “Jestem tutaj”
  • “Jestem obok. Widzę, jak bardzo się zdenerwowałeś.”
  • “Wow. Tak bardzo chciałeś to ciastko.”
  • “Powiedziałam, że nie będzie już więcej ciastek przed obiadem, a Tobie się to nie spodobało. Trudno czasami pogodzić się z niektórymi decyzjami.”
  • „Chciałeś zielony talerzyk. A potem niebieski. To trudne chcieć tyle rzeczy na raz. To trudne się tak czuć.”

Dla porównania komunikaty niewspierające, których lepiej unikać:

  • “Nie płacz, przecież to tylko ciastko.”
  • “Przestań w tej chwili robić sceny!”
  • “Jak zaraz nie przestaniesz, to nie dostaniesz ciastek przez kolejny tydzień.”

USUNIĘCIE STRESORÓW

Warto zadać sobie pytanie: dlaczego teraz moje dziecko tak zareagowało? Jeśli domyślamy się, co spowodowało napad złości i co źle wpływa na dziecko, to można postarać się zminimalizować stresory: ściemnić światło, mówić ciszej, zdjąć niewygodne ubranie. Moje dziecko kiedyś od rana co chwila się złościło. Nagle odkryłam, że źle założyło sobie bieliznę, której gumki boleśnie wpijały się w ciałko. Naprawiliśmy to i nagle wszystko wróciło do normy.
I miejmy zawsze z tyłu głowy: podniesiony ton głosu, karanie i groźby to tylko dodatkowe stresory.

ANALIZA ZACHOWANIA I ROZMOWA

Najlepszym czasem na szukanie długotrwałych rozwiązań jest dopiero moment, kiedy emocje już opadną, napad złości minie, dziecko i my wrócimy do równowagi. Wtedy można pomyśleć na spokojnie, co się zadziało. Czy widzimy jakiś schemat? Jeśli dziecko często histeryzuje wieczorami, to może ma za mało snu? Czy możemy wychwycić jakieś sygnały, że zbliża się napad złości i jemu zapobiec zawczasu? Jesteśmy specjalistami od swoich dzieci, znamy je najlepiej. Wykorzystajmy to 🙂
Można też zapytać dziecko, co czuło albo jakie ono widzi rozwiązanie. Tylko delikatnie: uważajmy, żeby nie krytykować dziecka oraz nie narzucać swoich wizji i tłumaczeń.

Oczywiście – będzie się zdarzać, że stracimy nerwy i damy się wciągnąć w złość dziecka. Jesteśmy ludźmi. I to nie jest złe samo w sobie. Też mamy prawo do swoich uczuć. Jednak powinniśmy tego unikać właśnie po to, żeby nie robić sobie więcej pracy. Bo ognia ogniem nie ugasisz. To my jako dorośli powinniśmy dać przykład samoregulacji i opanowania. A jeśli poniosą nas emocje, to mamy szansę pokazać dziecku najpiękniejszą i najbardziej wartościową lekcję przepraszania.

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Przeczytaj także...

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x

Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do newslettera, abym mogła Cię poinformować Cię o nowym wpisie. 

Justyna