Żyjemy w cyfrowym świecie i nie powinniśmy demonizować ekranów. One też mogą przynosić wartość edukacyjną przedszkolakom, ale pod kilkoma niezbędnymi warunkami. Bezpieczne treści dla dzieci na początku ekranowej drogi to nie tylko bajki bez przemocy czy złego przekazu. To także treści cyfrowe dobrej jakości, ze spokojnym tempem i pozbawione uzależniających mechanizmów. Wyjaśniam to szczegółowo poniżej.
Materiał zawiera także współpracę barterową z marką ALPA Kids, grami wysokiej jakości dla najmłodszych. Otrzymałam bezpłatny dostęp do aplikacji na potrzeby testów. Moja opinia na temat produktu jest niezależna.
Zacznijmy od podstaw. Światowe zalecenia dotyczące ekranów, między innymi WHO, AAP i wielu krajowych ośrodków zdrowia mówią o tym, bajki można wprowadzać po ukończeniu przez dziecko drugiego roku życia. Ale pamiętajmy:
Dodatkowo wspomnę o bardzo ważnej kwestii, którą porusza się często w podejściu do dzieci RIE. Dziecko do wieku szkolnego najlepiej rozwija się w zabawie i relacji, przez aktywne odkrywanie świata i eksperymentowanie. A bajka wkłada malucha w rolę biernego odbiorcy. Stąd Magda Gerber, założycielka RIE, już w latach 70. XX wieku (na etapie czarno-białej telewizji), mówiła, że im mniej ekranów, tym lepiej.
Ekrany zabierają dzieciom cenny czas samodzielnej zabawy. A ponieważ wiele produkcji dla maluchów jest naszpikowanych uzależniającymi treściami, rośnie ryzyko, że dziecko będzie spędzać przed bajkami zbyt dużo czasu. Niestety nadal sporo maluchów funkcjonuje poza limitami ekranowymi. W wieku 3-8 lat szczególnie podkreśla się takie skutki nadmiaru ekranów dla rozwoju dziecka, jak opóźnienia w komunikacji, uboższe słownictwo, słabsza umiejętność rozwiązywania problemów, trudności poznawcze czy gorsze wyniki w nauce.
Ale żeby nie demonizować ekranów, treści cyfrowe mogą też przynosić dzieciom korzyści. Pod kilkoma warunkami. Na przykład to i to badanie pokazują, że jeśli dzieci powyżej 3. roku życia korzystają z ekranów z dobrych jakościowo treści, dopasowanych do wieku, w odpowiedniej ilości i w towarzystwie dorosłego, który wprowadza je w ten świat i rozmawia z nimi o tym, co widzą, to ekrany mogą mieć wartość edukacyjną.
Więc jakie powinny być bezpieczne treści dla dzieci? Zacznijmy od antyprzykładu.
Niestety wielkie firmy szybko dostrzegły, że na dzieciach można nieźle zarobić. Maluchy nie mają jeszcze umiejętności samokontroli, łatwo zhakować ich uwagę i nie rozumieją celów sprzedażowych, więc szybko ulegają manipulacji. Stąd YouTube, z systemem rekomendacji i nieograniczonym wyborem niskiej jakości filmików, to jeden z gorszych startów ekranowej drogi dziecka. A niestety wiele rodzin zaczyna właśnie od tego. Potwierdzają to m.in. moje badania, które prowadziłam przed napisaniem „Twój maluch MOŻE żyć bez ekranów”[JB4] .
Bezpieczne treści dla dzieci nie powinny zawierać częstych zmian kadrów, gdy postać przez kilka sekund jest pokazywana od góry, potem z boku, a następnie znowu od tyłu. Jeśli takie dynamiczne tempo połączymy z intensywnymi, mocno nasyconymi kolorami, mamy już kombo, które silnie przyciąga uwagę i pobudza dziecięcy mózg. Dołóżmy do tego słabej jakości treść merytoryczną i utrwalamy w ten sposób niekorzystny przekaz w małych główkach. Niestety wiele „edukacyjnych” piosenek dla najmłodszych dostępnych na YouTube jest wyprodukowanych właśnie w ten sposób.
Jak rozpoznać bezpieczne treści dla dzieci?
Wybierając bajki czy aplikacje dla dzieci, warto patrzeć na:
ALPA Kids, czyli przykład dobrej treści dla najmłodszych
Od kilku miesięcy testowałam z moimi dziećmi gry ALPA Kids, które są przeznaczone dla dzieci w wieku od 3 do 8 lat. Szczerze mówiąc, z dużą ostrożnością zgodziłam się na te testy, bo do tej pory uważałam, że aplikacje mają sens dopiero od wieku szkolnego. Wcześniej nie znalazłam na rynku niczego, co odpowiadałoby mi pod kątem jakości.
Uważnie obserwowałam więc, jak moje dzieci korzystają z gier ALPA Kids i jak to na nie wpływa. Za każdym razem byłam pozytywnie zaskoczona.

Treści w ALPA Kids spełniają wszystkie warunki, które wypisałam wyżej. Są proste, a dzieci z łatwością rozumiały cel poszczególnych zadań. Aplikacja jest spokojna: nie zawiera nadmiaru bodźców, a kolory są stonowane. Jako rodzic dzieci w różnym wieku bardzo doceniam też możliwość założenia im osobnych profili. Dzięki temu każde dziecko ma poziom trudności dopasowany do swojego wieku. Młodsze dziecko układało puzzle, odgadywało dźwięki zwierząt lub kolorowało, a starsze dzieci polubiły przede wszystkim ćwiczenia z odczytywania tarczy zegara, odczytywanie temperatury czy rozwiązywanie sudoku.

Kolejną dużą zaletą gier ALPA Kids jest to, że aplikacja działa jak zamknięta platforma, bez kuszących i dekoncentrujących rekomendacji oraz reklam. Dzięki temu można dać dziecku swobodny wybór w obrębie ograniczonej liczby gier dostępnych na danym poziomie trudności. To bardzo dobre rozwiązanie na sam początek.
Na początku denerwowało mnie nieco, że w aplikacji jest wymuszona orientacja pozioma. Przez to trudniej przekopiować hasło z menedżera haseł czy poruszać się między otwartymi aplikacjami na telefonie. Jednak po jakimś czasie bardzo to doceniłam, bo dzięki temu dziecku nie jest tak łatwo wyjść z aplikacji. Unikamy zatem ryzyka, że maluchuruchomi inną aplikację i „wyklika” coś niepożądanego na telefonie .
Podsumowując, uważam, że ALPA Kids to bezpieczne treści dla dzieci i dobra alternatywa dla czasu ekranowego w wieku od 3 do 8 lat.
Gry ALPA Kids w wersji podstawowej są dostępne za darmo. Pełen dostęp można wykupić przez Apple Store lub Google Play po pobraniu aplikacji. Jedna subskrypcja może być używana na kilku urządzeniach. Wersja przeglądarkowa jest skierowana głównie do szkół, do wykorzystania na tablicach interaktywnych, jako przerywnik lub pomoc naukowa.



Dodaj komentarz