fbpx

Jakie kary dla dzieci?

Krzesełko w kącie i palec wskazujący 'marsz tam' jako kary dla dzieci

Krzyk, ostra reprymenda, klaps, wyszarpanie za uszy, zawstydzenie, zabranie zabawek, zabronienie wyjścia, wysyłanie do pokoju, karny jeżyk czy stanie w kącie? Jakie kary dla dzieci są najbardziej skuteczne?
ŻADNE. Naprawdę.
Byłam ogromnie zaskoczona tym konceptem, bo kary dla dzieci wydawały mi się kiedyś naturalne jak słońce na niebie. Tak wszyscy zostaliśmy wychowani, więc czemu tyle pokoleń wstecz miałoby się mylić?

Przecież kary dla dzieci funkcjonowały od wiek wieków…

Tak, funkcjonowały, ponieważ:

  • przynoszą szybkie efekty krótkofalowe, bo łatwo zastraszyć dziecko. Tyle że, cytując Stuarta Shankera: ciche dziecko, nie oznacza spokojne dziecko.
  • pozwalają rodzicom łatwo “wygrać” i postawić na swoim. Tyle że, jeśli jest wygrany, to jest i przegrany. Może Twoja racja jest na górze, ale co wtedy z relacją?
  • kary, szczególnie te surowe, pozwalają ‘urobić’ dziecko tak, żeby było posłuszne. Tylko że istnieje ryzyko, że to dziecko stanie się dorosłym, który będzie bał się sprzeciwić woli grupy, partnera, pracodawcy.
  • kiedyś ludzie nie wiedzieli, jak działa mózg i karali za zachowania typowo rozwojowe.
  • kiedyś nikt nie patrzył na długofalowe skutki stosowania kar i negatywny wpływ na rozwój dziecka – patrz kolejny akapit.

Kary dla dzieci przynoszą więcej szkody niż pożytku

W ciągu ostatnich 30 lat pojawiło się tak dużo badań mówiących o szkodliwości różnych kar, że aż trudno wybrać tylko kilka powodów, żeby ten wpis nie był zbyt długi. Ale spróbujmy.

  • Kary wywołują negatywne uczucia, które blokują proces nauczania

Największy problem z karami jest taki, że uruchamiają one potok emocji u dziecka: złość, strach, poczucie niesprawiedliwości czy poniżenia, smutek, rozżalenie, niezrozumienie. I robi to każda kara, nie tylko klaps. A mózg ludzki nie potrafi uczyć się pod wpływem negatywnych emocji. Dlatego dzieci często nie są w ogóle w stanie pojąć, co się zadziało i czemu rodzice tak ich traktują. Poczucie niesprawiedliwości odwraca całkowicie uwagę od zrozumienia prawdziwego problemu. Niektóre dzieci szybko uczą się postępować dobrze po to, żeby uniknąć bólu czy ośmieszenia, a nie z uwagi i troski o innych. Kary, zwłaszcza te surowe, nie dają dzieciom możliwości rozwinięcia w sobie głosu sumienia.

  • Kary, szczególnie fizyczne, rujnują poczucie własnej wartości dzieci

Każda przemoc fizyczna – czy to klaps czy uderzenie po rączkach – to naruszenie integralności dziecka. Jesper Juul pisze, że kary są szczególnie destrukcyjne, kiedy opiekunowie winią dzieci za to, że muszą je uderzyć (np.: “Tak mnie serce boli, ale muszę dać ci karę”). Juul uważa, że taka przemoc wręcz miażdży poczucie własnej wartości dziecka.
Podobnie kary typu ośmieszenie, krytyka przy innych, krzyk czy zabieranie przywilejów sprawiają, że dziecko wyrasta w przekonaniu “Jestem zły, skoro ciągle jestem karany”.

  • Dzieci dostające klapsy są według badań bardziej agresywne

Sam fakt dostawania klapsów uczy je, że przemoc fizyczna to sposób kontrolowania innych.

  • Kary dla dzieci i towarzyszące im poczucie niesprawiedliwości osłabiają relację z opiekunami

Ponadtko, kiedy dziecko doświadcza dużo złości i kar fizycznych, może nie wykształcić empatii na cierpienie innych.

  • Trudno jest uczyć dziecko szacunku do innych, kiedy sami tego szacunku mu nie okazujemy

Jesteśmy modelami dla swoich dzieci. Nurt rodzicielski RIE bardzo podkreśla, że dzieci najlepiej nauczyć szacunku, jeśli sami im go okazujemy. Wychowanie w szacunku ma na celu zbudowanie relacji i wzajemnego zaufania. Wszystkie kary, a szczególnie cielesne, ogromnie to utrudniają i tworzą dystans między dziećmi a opiekunami. Nie mówiąc już o tym, że ciężko wymagać od dziecka niekrzywdzenia innych, skoro sami naruszamy jego integralność fizyczną.

  • Kary dla dzieci paradoksalnie mogą wzmacniać niepożądane zachowania

Po pierwsze dlatego, że pokazujemy dzieciom, jak mocno porusza i dotyka nas ich postępowanie. Jeśli z silnymi emocjami sadzamy dziecko do kąta albo dajemy klapsa czy krzyczymy, to ono ma jasny sygnał, że jego zachowanie wyprowadziło nas z równowagi. Nie jeteśmy zatem teraz jego spokojnymi i opanowanymi liderami. U niektórych dzieci może to uruchomić chęć testowania tych silnych reakcji i powtarzania niechcianego zachowania.
Po drugie dzieci szukają uwagi. A nawet negatywna uwaga w postaci kary czy krzyku potrafi być dla dziecka czymś pożądanym, jeśli ono bardzo łaknie kontaktu z rodzicem.

  • Kary (i nagrody) są narzędziem motywacji zewnętrznej

Zadajmy sobie pytanie, czy takiej motywacji pragniemy dla swoich dzieci? Najlepszym motorem działań są przekonania, uczucia i pragnienia płynące z wewnątrz. Czy nie chcemy, żeby dzieci z własnej potrzeby serca przepraszały, a nie dlatego, że boją się kary?

  • Karanie może zabijać naturalną ciekawość małych dzieci

Dzieci to odkrywcy i oczywiście – czasami przysparza nam to sporo kłopotów. Owszem, trzeba tłumaczyć i nie pozwalać na wtykanie palców do kontaktów czy zbliżania się do gorącego kominka, ale uderzenie ich po rączkach może blokować piękną umiejętność dzieci do odkrywania, badania, szukania.

  • Niejednokrotnie dzieci są karane za to, że ich mózg się rozwija

Histeria dziecka jest intencjonalna i to celowe wymuszanie? NIE! Dzieci nie robią tych rzeczy złośliwie. Karanie dziecka za histerie to jak karanie za to, że rośnie. Te maluchy nie są winne temu, że ich mózg tak się rozwija. Tak samo, jak nie bardzo ma sens karanie małego dziecka za głód, przebodźcowanie, zmęczenie. Jesper Juul podkreślał, że dzieci chcą współpracować i rodzą się z taką naturalną potrzebą współdziałania. A jeśli zachowują się źle, to nie specjalnie i na złość. Zachowują się źle, kiedy czują się źle. Zawsze jest jakiś powód. 

Ale przecież jakieś kary dla dzieci trzeba stosować, żeby nie weszły nam na głowę?

Nie trzeba, naprawdę. Otóż kary stają się niepotrzebne, jeśli zmienisz swój sposób patrzenia na dziecko. Kiedy nauczysz się traktować je jak osobę, z którą chcesz nawiązać relacje bazujące na wspólnym szacunku oraz jasno wytyczysz granice i będziesz o nie dbać, to zorientujesz się szybko, że tych kar wcale nie brakuje.

Ja bardzo szybko zrozumiałam, że kary dla dzieci robią więcej złego niż dobrego, jednak nadal miałam dużo wątpliwości, jak ja sobie bez nich poradzę. Przecież dzieci mi na głowę wejdą! Stwierdziłam: spróbuję. I okazało się, że wcale nie muszę gorączkowo myśleć, co tu zrobić zamiast kary.

Świadomie nie stosujemy zatem kar; nie dajemy klapsów, nie wysyłamy dzieci do pokoju czy do innego miejsca odosobnienia, staramy się nie krzyczeć na dzieci, nie zabierać zabawek czy innych przywilejów. Zdarza nam się mimo wszystko wpaść w pułapkę fałszywej, logicznej konsekwencji. Szczególnie kiedy jesteśmy zmęczeni albo zestresowani, to łatwo uruchomić swoje automatyczne reakcje w momencie bezradności. Zdarzało nam się wtedy też palnąć coś typu: jak nie podniesiesz rowerka, to go schowam na jakiś czas (co powiedziane w ten sposób jest ewidetnie karą).

Jasne, że mam czasami ochotę wysłać dzieci do pokoju, żeby się uspokoiły. Nawet raz poczułam taką złość, że byłam bliska dania klapsa swojemu dziecku. Powstrzymałam się tylko dzięki wiedzy, którą wtedy już przyswoiłam. To zablokowało (na szczęście) moją automatyczną reakcję. A wszelkie pokusy dania kary wcale nie wynikają ze złego zachowania dzieci. One zawsze wynikają z mojego zmęczenia lub ze starych przekonań, które mi kołatają mi się po głowie.

Na szczęście praktyka czyni mistrza: coraz lepiej wychodzi mi patrzenie na ich złości i postępowanie poprzez pryzmat tego, czego się nauczyłam. Ich trudne zachowania to zawsze wierzchołek góry lodowej, pod którą kryje się jakaś przyczyna i jakiś dyskomfort. I dzieci potrzebują wtedy wsparcia, a nie kary. 

Wpis o alternatywach dla kar już jest w opracowaniu i pojawi się wkrótce:)

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Przeczytaj także...

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
A Ty co myślisz? Zostaw proszę komentarz :) x
()
x

Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do newslettera, abym mogła Cię poinformować Cię o nowym wpisie. 

Justyna