fbpx

Wychowanie bez kar – 12 pomocnych punktów

tata prowadzi dziecko za rękę, zachód słońca

Po pierwsze wyjaśnijmy sobie: czy wychowanie bez kar oznacza pozwalanie na wszystko? 

Absolutnie nie!!! Stuart Shanker dobrze to ujął w swojej książce Self-Reg: „Oczywiście, dziecko musi mieć jasno wytyczone granice. Badania potwierdzają, że brak określonych granic stanowi ogromny stresor dla dziecka, tak samo jak zbyt rygorystyczne granice. Ale celem dyscypliny jest pomoc dziecku w dyscyplinowaniu samego siebie, a samodyscyplina bazuje na pozytywnych emocjach dziecka, nie negatywnych.”

We wpisie „Jakie kary dla dzieci?” próbowałam przekonać, że kary mają o wiele więcej skutków negatywnych niż pozytywnych. Teraz chcę pokazać za pomocą 12 punktów, że wychowanie bez kar wcale nie jest takie trudne. Nie traktuję tych punktów jako ‘alternatyw’. To bardziej sposób patrzenia na rodzicielstwo, dzięki któremu kary stają się zbędne.

1. Obserwacja i uważność: co kryje się za zachowaniem dziecka?

Głód? Zmęczenie? Smutek? Przebodźcowanie? Stres rodziców? Brak ruchu? Za dużo/za mało kontaktów z innymi? Skok rozwojowy? Zmiana przedszkola/ulubionej pani? Nowe rodzeństwo? Potrzeba większej uwagi ze strony rodziców?

Tych pytań mogę namnożyć na kilka stron. Zasada jest prosta: jeśli źle się czujemy, to źle się zachowujemy. Dzieci są bardzo wrażliwe na to, co dzieje się w ich otoczeniu. Najczęściej nie powiedzą, że są zestresowane, tylko na przykład podejdą i uderzą brata. Kara nie dość że nie pomaga, to jeszcze pogłębia problem. Dziecko potrzebuje wtedy najczęściej empatii, zrozumienia, czasami fizycznej pomocy

Im bardziej jestem wprawiona w obserwacji swoich dzieci, tym szybciej dostrzegam oznaki nadmiernego pobudzenia czy zmęczenia. I wtedy staram się reagować, zanim ich zachowanie wyprowadzi mnie z równowagi.

2. Mózg dziecka rozwija się do 25 roku życia

Jasne, że to jest irytujące, że dziecko Cię nie słucha, nagle ma napad histerii w sklepie albo jako nastolatek wybiera grę zamiast nauki na sprawdzian. Ale zamiast nakręcać swoją złość, staram się wtedy mocno sobie przypominać, że ten mały mózg dopiero się rozwija. Dopiero uczy się empatii, kontroli emocji, podejmowania decyzji, rozumienia konsekwencji, itd., itd.

3. Stawianie jasnych granic i ich przestrzeganie

Granice to dla mnie jedno z najważniejszych pojęć, dzięki któremu wychowanie bez kar jest możliwe. Szczególnie koncepcja Jesper Juula, który w książce “Twoje kompetentne dziecko” pisał o tym, żeby bronić własnych granic, a nie narzucać ograniczenia na innych, była dla mnie rewolucyjna. Zmieniło to mój sposób myślenia o dzieciach. Jasne, że dzieci potrzebują zasad, ale nie ma czegoś takiego jak uniwersalny kodeks zasad dla każdego dziecka, w każdym wieku i w każdej sytuacji. To ja muszę dbać o siebie, poznawać siebie, co mi przeszkadza i co narusza moje potrzeby. Następnie muszę się uczyć stawiać jasne granice, głośno o nich mówić i bronić, żeby inni ich nie przekraczali.

A zatem nie zgadzajmy się na zachowania, które nas irytują czy męczą oraz na rzeczy, na które nie mamy ochoty. Warto nauczyć się mówić “nie” i nie oczekiwać przyklasku ze strony dziecka. Jeśli nie mamy sił na kolejną planszówkę z dzieckiem, to mu to szczerze powiedzmy i zaakceptujmy jego niezadowolenie

Oczywiście są też określone normy społeczne i granice innych osób (a szczególnie innych dzieci), o których trzeba dziecku ciągle przypominać. Na pewno powstanie o tym kiedyś osobny wpis.

4. Sposób, w jaki mówisz do dziecka, ma ogromne znaczenie

Oczywiście, że dzieci nie zawsze będą nas słuchać. Ale jest większa szansa, że to zrobią, jeśli będą dokładnie wiedzieć, czego od nich oczekujemy 🙂

Z doświadczenia wiadomo, że czasami trzeba coś wielokrotnie powtórzyć. Dlatego lepiej mówić krótko:) Nie poleca się długich kazań, pouczeń i tłumaczeń. To potrafi mocno zdenerwować, bo przecież się produkujesz, gadasz w kółko i w końcu dziecko mogłoby zrozumieć! Dodatkowo ze starszym dzieckiem łatwo wejść w niepotrzebne słowne przepychanki.

Najlepsze są zatem krótkie, jasne komunikaty powiedziane pewnym i spokojnym tonem głosu (nie mylić z surowym). Możesz używać właściwych i dobrych słów, ale jak powiesz to ostrym tonem lub z groźną mimiką, to dziecko może nawet kompletnie nic nie usłyszeć, bo będzie się bało. Warto pracować nad tym, żeby te komunikaty były przyjazne i pokazywały dziecku naszą dobrą intencję oraz to, że jesteśmy po ich stronie, nawet jeśli nie zgadzamy się na jakieś zachowanie.

Najlepiej używać też języka osobistego, do którego bardzo zachęca Jesper Juul: czyli mówić w pierwszej osobie (a nie “mamusia prosiła, żebyś tak nie robiła”) i informować o swoich uczuciach/pragnieniach.

5. Informacja zamiast krytyki

Najlepiej działa spokojny ton głosu, nie zawierający krytyki, ale informujący o tym, co się stało. Krytyka budzi złość dziecka i nakręca nasze własne zdenerwowanie. Stąd szybka droga do obwiniania dziecka i uogólnień. Dodatkowo im więcej krytyki i złości w naszym tonie, tym więcej czasu zajmie dziecku nauczenie się tego, czego od niego wymagamy.

6. Przygotuj się na milion powtórzeń

Wychowanie bez kar czy z karami to tak czy siak jedno wielkie pasmo powtarzania. Tyle że powtórzona informacja dostarcza o wiele więcej treści niż powtórzony klaps czy krzyk. Zwolennicy kar pewnie powiedzą, że klaps przecież działa szybko. Czasami tak. Tyle że dziecko zaniecha jakiegoś zachowania raczej przez strach, a nie poprzez autentyczne zrozumienie, że czegoś nie może robić.

7. Odczuwanie konsekwencji

Pozwalanie na doświadczanie naturalnych konsekwencji bardzo ułatwia wychowanie bez kar. Czyli jeśli dziecko coś rozlało, to proszę go o posprzątanie. Jeśli nie chciało skończyć zabawy o czasie i mimo przypominania przegapiło czas czytania bajek na dobranoc, to w tym dniu bajek już nie ma.

Tylko tutaj trzeba bardzo uważać, żeby nie stosować konsekwencji jako kary. Schowanie zabawek na kilka dni po tym, jak dziecko nie posprzątało, jest już typową karą. Dodatkowo nie polecam ‚kopania leżącego’. Jeśli dziecko jest smutne, że zepsuło swoją zabawkę, to nie powtarzajmy mu co chwila “A mówiłam, żebyś tak nią nie rzucał” czy “Sam się o to prosiłeś”. Dziecko zapewne już wystarczająco źle się czuje. Poza tym nikt tego nie lubi i na niejednego słowa “a nie mówiłem” działają jak płachta na byka.

8. Nie pokazuj dziecku, jak bardzo Cię ‘porusza’ jego zachowanie

Pamiętajmy, że dzieci mogą szukać nawet negatywnej uwagi. Dodatkowo małe dzieci są zainteresowane, czemu rodzice tak się denerwują i mogą chcieć ponownie wywołać taką samą reakcję. Ja sama wiele razy zobaczyłam, że najszybciej przemijają te niepożądane zachowania, przy których nie robimy wielkiego ‘halo’. Nie zawsze uda się nam opanować swoje ‘poruszenie’, ale praktyka czyni mistrza:) A więc staram się krótko i pewnie poinformować, że nie chcę, żeby dziecko zachowywało się w określony sposób, ale też nie daję temu więcej uwagi niż niezbędne minimum.

9. Bezpieczna przestrzeń do zabawy

To ważne szczególnie dla małych dzieci. Jeśli ciągle musiałabym odrywać się od swojej czynności i odciągać malucha od kominka, niezabezpieczonego kontaktu czy porcelanowych figurek na półce, to jasne że w końcu moja złość by wywindowała. Na szczęście zgodnie z zaleceniami RIE stworzyłam zamkniętą “Przestrzeń na tak” (ang. “Yes-space”) dla swoich dzieci, kiedy były małe. Mogły tam swobodnie bawić się same i robić, co im się podoba.

10. Lepiej mieć relację niż rację

Wychowanie bez kar jest dużo łatwiejsze, jeśli skupimy się na budowaniu relacji z dzieckiem opartej na wzajemnym zaufaniu. Kiedyś dzieci miały się przede wszystkim słuchać i wiedzieć, że rodzic ma zawsze rację. A kary pomagały to wyegzekwować. Kiedy jednak przekierujemy uwagę bardziej na relację, to zmniejszy się nasza chęć ‘ustawienia dziecka za pomocą kar czy nagród’.

11. Szacunek dla dziecka i jego emocji

Przez szacunek, którym zazwyczaj obdarzamy dorosłych, nie grozimy karą swojemu przyjacielowi za spóźnienie na spotkanie czy też nie dajemy szlabanu na telewizję mężowi za brzydkie odzywki. Jeśli traktujemy swoje dzieci od początku z szacunkiem, to rezygnacja z kar staje się wręcz naturalna.

12. Modelowanie – czyli skup się na obszarach, które rzeczywiście możesz zmienić

Jedną z najważniejszych zasad w RIE jest rola modelowania. Jeśli zatem chcę nauczyć dziecko empatii, szacunku, dobrego traktowania innych czy nawet punktualności, to powinnam zacząć od siebie i sprawdzić, czy przekazuję dziecku dobre wzorce. Więc zamiast karać dziecko, że przez niego jesteśmy spóźnieni, bo ociągało się z ubraniem, zastanówmy się, czy my też czasem nie mówimy “Wychodzimy”, po czym 10 minut jeszcze się krzątamy? Albo mówimy “zaraz przyjdę” i wcale do dziecka nie podchodzimy?

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Przeczytaj także...

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
A Ty co myślisz? Zostaw proszę komentarz :) x
()
x

Spodobał Ci się artykuł? Zapisz się do newslettera, abym mogła Cię poinformować Cię o nowym wpisie. 

Justyna