Co robić, kiedy dziecko nie chce bawić się samo?

Najpierw napisałam w tytule “nie potrafi bawić się samo”, ale szybko to skreśliłam. Uważam bowiem, że każde dziecko to potrafi:) Niektóre maluchy są do tego bardziej skłonne, przy innych trzeba uzbroić się w więcej cierpliwości. Wspieranie naturalnej zdolności dzieci do samodzielnej zabawy od samego urodzenia to jedno z najważniejszych założeń nurtu rodzicielskiego RIE. Poniżej 9 wskazówek w duchu RIE, które rewelacyjnie u nas zadziałały. Dzieciaki bardzo dużo bawią się same, choć nie przy każdym przyszło to łatwo. Jedno z dzieci było bardziej skore do samodzielnej zabawy od urodzenia. Drugie wymagało większego wsparcia i cierpliwości, ale ostatecznie też pięknie rozwinęło tę umiejętność.

DLACZEGO TO NIEDOBRZE, KIEDY DZIECKO NIE CHCE BAWIĆ SIĘ SAMO?

co robić kiedy dziecko nie chce bawić się samoPrzede wszystkim: zabawa z dziećmi jest super! O ile jest dobrowolna 🙂 Nikt nie lubi być do czegoś zmuszanym. Jesteśmy dorosłymi i dziecięca zabawa nie jest raczej naszą wewnętrzną potrzebą. Wolimy inaczej spędzać czas. To więc normalne, że możemy najzwyczajniej w świecie nie mieć na to ochoty.

Rodzice nie są również w stanie poświęcić dziecku swojej uwagi 24h/dobę. Mają na głowie dużo codziennych obowiązków oraz powinni zadbać o siebie i swój odpoczynek. Prędzej czy później sytuacja, kiedy rodzic jest zmęczony lub zajęty, a maluch nie odpuszcza i wymaga na okrągło pełnego zaangażowania, może doprowadzić do frustracji, irytacji, wybuchu złości.

To bardzo ważne także dla rozwoju dziecka. Samodzielna zabawa wspiera między innymi kreatywność, zaradność, pomysłowość czy pewność siebie u maluchów.

JAK ZATEM SPRAWIĆ, ŻEBY DZIECKO POTRAFIŁO BAWIĆ SIĘ SAMO?

1. Zapewnienie dziecku rozrywki 24h/dobę to nie jest nasz obowiązek

Czyli zaczynamy znowu od pracy nad odpowiednim nastawieniem:) Obecnie panuje często przekonanie, że dziecko trzeba ciągle czymś zajmować. Gdy tylko niemowlak zaczyna się nudzić i lekko marudzić, opiekunowie od razu się zjawiają i próbują go uszczęśliwić. Nie zachęcam absolutnie do ignorowania płaczu malucha. Płacz to oczywiście bardzo ważny komunikat. Ale rzucanie wszystkiego i biegnięcie do dziecka przy pierwszym kwileniu nie daje mu w ogóle przestrzeni na samodzielne uspokojenie się i uzależnia go coraz mocniej od rodziców. Potem dziecko rośnie i opiekunowie bawią się z nim, bo uważają, że to ich obowiązek. To budzi ogromną presję w rodzicach i dążenie do organizowania dzieciom całego dnia. Nie doceniamy też tego, że chwila nudy u dzieci jest przecież potrzebna. Wtedy rodzą się w głowach kreatywne pomysły. 

Z tego powodu lepiej ostrożnie podchodzić do kwestii ekranów. Oglądanie bajek to pasywna rozrywka, która nie rozwija kreatywności dzieci. Niestety często sadza się maluchy przed ekranem właśnie w poczuciu konieczności zorganizowania im czasu, żeby opiekunowie mogli zrobić coś innego. Niestety młody człowiek nie nabywa wtedy umiejętności samodzielnej zabawy. Dodatkowo nie uczy się zrozumienia i akceptacji, że rodzice nie są do jego dyspozycji przez cały dzień i także mają inne zajęcia.

2. Dziecko potrafi bawić się samo:) Zufaj mu.

Czasami wystarczy trochę więcej wiary i zaprzestania myślenia o dziecku w schematyczny sposób. Dzieci mają wręcz naturalną zdolność do zabawy, tylko my niestety często ją zaburzamy poprzez przerywanie maluchom, instruowanie, jak mają się bawić czy też poprzez przejmowanie roli animatora kultury w swoim domu. Zacznij więc od tego, żeby zaufać swojemu maluchowi, że potrafi zająć się sobą.

3. Nie musisz do niczego zmuszać. Po prostu dbaj o własne granice. 

Przekonywanie dziecka na siłę do tego, że powinno bawić się samo, niewiele da. Komunikaty typu “Idź pobawić się sam” są mało skuteczne. Czasami wręcz im więcej pokazujemy dziecku, że tego chcemy, tym bardziej odwrotny skutek odnosimy.

Przede wszystkim trzeba dbać o własne granice i równocześnie rozwijać w sobie ufność, że dziecko sobie poradzi i zajmie się sobą wtedy, kiedy my musimy coś zrobić. Jeśli potrzebujemy przygotować kolację, zadzwonić do kogoś czy nawet wypić ciepłą kawę, to mamy prawo to zrobić. Jeśli nie zatroszczymy się o siebie, to nie będziemy mieli potem energii, żeby zadbać o dzieci. Mając w sobie wewnętrzne przekonanie i pewność, że musimy zająć się przez chwilę czymś innym, łatwiej nam będzie przekazać to dziecku. A ono lepiej to zrozumie.

Oczywiście – maluchy prawdopodobnie będą protestować i także mają do tego prawo. Warto im pozwalać na te emocje i nie denerwować się, że one tak to czują. Jeśli chcą płakać, to nie zabraniajmy im. Starajmy się zachować spokój, nie dać się ponieść złości, która nam w niczym nie pomoże, i kontynuować to, co robimy. Jeśli dziecko jest przyzwyczajone do ciągłego towarzystwa opiekuna w zabawach, to na początku tych emocji będzie dużo.
Możemy jeden lub dwa razy uznać na głos uczucia dziecka z szacunkiem i miłością:

  • “Muszę teraz przygotować śniadanie i będę przez chwilę zajęta w kuchni.” [po prostu – bez dodawania “musisz pobawić się teraz sam”]
  • “Tak, słyszę Cię. Cały czas mówisz mi, że chciałbyś teraz pobawić się ze mną klockami. Potrzebuję jeszcze kilka minut, żeby skończyć obiad.”
  • “Wiem, że czasami trudniej jest wymyślić, co robić. Chciałbyś się ze mną bawić, a ja teraz piję herbatę. Jak skończę, to przyjdę do Ciebie.”

4. Poświęć dziecku dużo dobrego jakościowo czasu 

Dzieci szukają naszej uwagi, jeśli czują jej niedobory. Pisałam o tym szerzej tutaj, że warto skupić się na tym, żeby spędzać z dzieckiem niekoniecznie więcej czasu ogólnie, lecz więcej czasu dobrego jakościowo. Czyli czasu, podczas którego skupiamy się tylko i wyłącznie na dziecku. Nie oglądamy wtedy telewizji, nie przeglądamy komórki, nie rozmawiamy z sąsiadką ani nie planujemy w głowie jutrzejszego obiadu. To może być wspólnie spędzona zabawa, ale to też mogą być czynności pielęgnacyjne, przy których i tak musimy dzieciom towarzyszyć. Magda Gerber, założycielka RIE, zachęcała do poświęcania im maksimum swojej uwagi podczas przewijania, kąpania, ubierania, karmienia, a potem wspólnego jedzenia. W ten sposób maluch będzie miał lepiej napełniony zbiorniczek uwagi i będzie potem bardziej skory do samodzielnej zabawy.

Jeśli rodzice nie mogą nic zrobić przy maluchach, czasami doprowadzają do kompletnie odwrotnej sytuacji. Na przykład kiedy dziecko je, oni sprzątają kuchnię zamiast z nim usiąść i mu towarzyszyć. A potem maluch szuka uwagi opiekunów zamiast skupić się na samodzielnej zabawie. Proponuję odwrócić to błędne koło i spróbować innego podejścia 😉

5. Postaraj się nie przerywać dzieciom ich zajęć 

Jako dorośli mamy niestety tendencję do postrzegania dziecięcej zabawy jako mało istotnej. Często odrywamy ich od zabawek i zanosimy do stołu, na przewijak czy zaczynamy nagle ubierać. Nie zrobilibyśmy tak w stosunku do naszego przyjaciela. Choćby nawet oglądał sobie obłoki na niebie, to raczej byśmy go uprzedzili, że posiłek jest już na stole, a nie ciągnęli bez pytania za rękę do pokoju.

Przerywanie dzieciom wydaje się nie być jakimś wielkim przewinieniem, ale jeśli się notorycznie zdarza, to wpływa negatywnie na ich umiejętność skupienia się. Daje im też sygnał, że to, czym się zajmują, nie jest aż tak ważne jak to, co chcą akurat robić dorośli.

Na ile tylko to możliwe starajmy się uprzedzić dziecko, że będzie musiało wkrótce skończyć zabawę. Jeśli jest ono nad czymś bardzo skupione, to dajmy mu kilka dodatkowych minut.

6. Daj dziecku codziennie trochę czasu, kiedy będzie mogło bawić się samo

Najlepiej zacząć od pierwszych tygodni życia i ofiarować nawet niemowlętom każdego dnia czas na swobodną zabawę i odkrywanie świata. Czyli jeśli maluszek spokojnie leży i podziwia ścianę, to mu nie przerywajmy i nie zagadujmy. Bądźmy obok, jeśli chcemy, ale nie podnośmy go, nie przeszkadzajmy i nie zabawiajmy.

Jeśli dziecko jest starsze i nieprzyzwyczajone do samodzielnej zabawy, to nie fundujmy mu na początek dwugodzinnego bloku, gdzie ma się zająć sam sobą. Proponuję wprowadzać to stopniowo, zacząć na przykład od 10-15 minut i stopniowo ten czas wydłużać. Trzeba też obserwować dziecko i dopasować blok samodzielnej zabawy do rytmu dnia. Na przykład wiele dzieci najdłużej bawi się rano, kiedy są wypoczęte.

7. Bądź obserwatorem zabawy, a nie jej inicjatorem

“Pozwól dziecku być scenarzystą, reżyserem i aktorem w swojej zabawie” Magda Gerber

Magda zachęcała do towarzyszenia dziecku czasami w trakcie zabawy – ale w roli obserwatora. Lepiej powstrzymać się od narzucania swojej wizji, od inicjowania aktywności i instruowania malucha, jak ma rysować albo układać klocki. Janet Lansbury zachęca nawet do tego, żeby nie kulać piłki z powrotem, jeśli niemowlak popchnął ją w naszą stronę. Zaobserwujmy najpierw jego reakcję i sprawdźmy, jaki on ma pomysł na tę zabawę, zanim narzucimy swoje reguły.

Na początku nie rozumiałam tak radykalnego podejścia, ale teraz dostrzegam ogromne jego zalety. To nie jest tak, że kompletnie dzieciom nic nie pokazuję. Ale staram się powstrzymywać swoje zapędy do instruowania ich, jak mają korzystać z zabawek. Odkąd były małe, siadałam obok nich i patrzyłam, jak się bawią. Teraz coraz częściej dołączam aktywnie do zabawy, ale próbuję podążać za ich pomysłami.

W tym poście znajdziecie też kilka wskazówek, jak pozostać obserwatorem nawet wtedy, kiedy niemowlak jest sfrustrowany i prosi nas o pomoc w sięgnięciu po zabawkę.

8. Stwórz dziecku bezpieczne miejsce do zabawy 

Żeby to wszystko zadziałało, to musimy mieć wewnętrzny spokój, że dziecko może bezpiecznie bawić się samo. Jeśli nie zadbamy o to, to będziemy z obawy co chwila patrzeć na malucha, zamiast mu zaufać i pozwolić na swobodną, samodzielną zabawę. 

Szczególnie dobrze jest, jeśli namłodsze dzieci mają bezpieczną, najlepiej zamkniętą przestrzeń do samodzielnego eksplorowania. To ważne, żeby dzieci mogły się swobodnie poruszać i wszystkiego dotykać bez ciągłego nadzoru “nie, tego nie możesz”, “nie, tego dotykaj”. Dodatkowo znacznie lepiej jak niemowlaki są w ogrodzonej, bezpiecznej przestrzeni niż jak czworakują pod nogi mamy, która ma akurat w rękach na przykład garnek z gorącą wodą. Im szybciej to wprowadzimy, tym łatwiej będzie maluchowi się przyzwyczaić.

Starszaki są już bardziej mobilne, ale warto też zadbać o to, żeby nie miały możliwości sięgnięcia w domu po ostre przedmioty czy groźne chemikalia. Lepiej też schować bardzo cenne przedmioty, które nie powinny dostać się w ich ręce.

9. I na koniec: co z zabawkami? 

Zabawki to zdecydowanie najmniej ważna kwestia 🙂 Jeśli dziecko potrafi bawić się samo, to zajmie się praktycznie każdym błahym przedmiotem na dłuższą chwilę. U nas przez dwa lata królowały kolorowe koraliki, które córka przesypywała z jednego pojemniczka do drugiego, gotowała z nich i wiele innych pomysłów na nie znajdowała. Zauważyłam, że nasze dzieciaki najszybciej tracą zainteresowanie zabawkami grającymi, które mają skończoną liczbę zastosowań. Lubię te zabawki do auta na drogę, ale w domu najlepiej sprawdzają się różne klocki, autka, figurki, układanki, książeczki. Dodatkowo ja zabawki chowam, kiedy widzę że leżą w kącie. Wyciągam na nowo po kilku tygodniach, kładę gdzieś na widoku w pokoju i zabawki przeżywają swój renesans 🙂

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Przeczytaj także...

2
Dodaj komentarz

avatar
1 Liczba wątków
1 Odpowiedzi w wątku
2 Obserwujący
 
Najpopularniejsze komentarze
Najpopularniejszy wątek
2 Autorzy komentarzy
Justyna BorzuckaKarol Autorzy ostatnich komentarzy
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Karol
Gość
Karol

To jedna z moich ulubionych zasad RIE – że dzieci powinny bawić się też same.