Jest wiele zarówno przepięknych, jak i ogromnie trudnych momentów, kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo. Z jednej strony jest się bardziej przygotowanym na dziecko i ma się więcej zaufania do siebie oraz wewnętrznego spokoju. Z drugiej zmęczenie jest podwójne i do tego dochodzą emocje starszaka/starszaków.

Nawet jeśli wcześniej dużo rozmawialiśmy z dzieckiem i staraliśmy się ze wszystkich sił przygotować je na zmiany, to nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich reakcji, emocji czy też zachowań starszaka, jak również i swoich.
Poniżej o tym, jak wyglądał pierwszy rok z drugim dzieckiem u nas i co najbardziej nam wtedy pomagało.
Zobacz też: Co robić, kiedy pojawia się nowy dzidziuś? Jak przygotować dziecko na rodzeństwo?
Ogromnie wspierało mnie to, co przeczytałam kiedyś na blogu Janet Lansbury, promotorki nurtu RIE. Otóż starszakowi jest wyjątkowo trudno nie tylko na samym początku, kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo, ale także wtedy, kiedy ten mały bobas nagle zdobywa nowe umiejętności. Wyobraźmy sobie, co może czuć starszak, kiedy maluch zaczyna:
U nas zmiany w zachowaniu córki były bardzo mocno widoczne przy okazji każdego z powyższych etapów rozwoju synka.
Moim zdaniem od tego wszystko się zaczyna. Na ile my - jako rodzice - uświadamiamy sobie, co przechodzi starsze dziecko, jak może być mu trudno i na ile dajemy mu przestrzeń na uwolnienie emocji. Pisałam o tym sporo w poprzednim wpisie, że dziecko ma naprawdę dobre powody, żeby czuć się kiepsko, kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo. A dziecko zachowuje się źle, kiedy czuje się źle (zresztą podobnie jak dorośli).
Jeśli opiekunowie to rozumieją, akceptują i pozwalają na te trudne uczucia, a nie tłumią ich, to już jest ogromny krok do przodu. Pozwolenie dziecku na płacz, niezadowolenie, złości czy nawet mówienie, że “nienawidzi” młodszego brata/siostry - jest ogromnie trudne i zarazem ogromnie potrzebne. O akceptacji emocji dzieci pisałam dużo i obszernie tutaj.
I ważne jest, żebyśmy sobie nie wyrzucali, że to nasza wina, że starszakowi jest trudno. To naturalne emocje dziecka i normalny proces. Osądzanie siebie albo dziecka nikomu nie pomoże.
Kiedy urodził się synek, nasza córka miała 20 miesięcy. Wydaje nam się, że w miarę dobrze udało się przygotować ją na zmiany. “Oficjalnie” córka przyjęła młodsze rodzeństwo rewelacyjnie: z radością i ekscytacją, bez żadnej agresji wobec niego i bez otwartej zazdrości. I to wcale nie znaczy, że było jej łatwo.
Szczególnie na początku ciągle chciała być przy mnie. Nie odpychała malucha, ale też chciała być na moich kolanach, kiedy trzymałam jego. Miała też wiele emocji do przerobienia, bardziej intensywnie wszystko przeżywała. Kiedy ona miała 23, a mały 3 miesiące, to codziennie po południu mieliśmy trudniejsze momenty, gdzie niemal wszystko - a szczególnie mój brak czasu - powodowało jej płacz. Akurat wtedy zwykle wypadała pora karmienia małego, a córka właśnie wtedy chciała coś ode mnie. To były ciężkie chwile, bo byłam z nimi sama i nie mogłam się rozdwoić.
W końcu któregoś dnia mąż pracował z domu i zabrał synka zaraz po karmieniu. Zamknęłyśmy się same z córką w pokoju. Ona sobie płakała, a ja ją przytulałam, chwilę milczałam, a potem powiedziałam coś w stylu "Trudno jest czasami mieć młodszego brata, co? Dużo spędzam czasu na karmieniu go, często wtedy Ty też mnie potrzebujesz, a ja nie mogę podejść. To nie jest chyba łatwe dla Ciebie. Ale zawsze wtedy mam jedną rękę wolną, jak karmię małego i mogę Cię zawsze przytulić. Lubię, jak jesteś wtedy z nami". Nic nie odpowiedziała, ale zaczęła się powoli uspakajać. Jeszcze chwilę tak posiedziałyśmy, po czym córka wstała w pogodnym nastroju i pobiegła się bawić. Popołudniowe trudne momenty nie zniknęły zupełnie i trwały jeszcze kilka tygodni, ale miałam wrażenie, że są o wiele krótsze i łatwiejsze. I że częściej córka do nas przychodziła, jak ja karmiłam małego, siadała obok mnie i się przytulała. Czasami cichutko płakała, przytulając się, ale była o wiele spokojniejsza.
Kolejny bardzo trudny okres nastał, kiedy synek miał 7 miesięcy i zaczął być bardzo mobilny. Wtedy po raz pierwszy zmierzyłam się z agresją wobec młodszego rodzeństwa. Pomogły mi wskazówki, które zamieściłam powyżej. Więcej będzie o tym we wpisie: Co robić, kiedy dziecko bije rodzeństwo.
Na koniec mogę dodać, że jedna rzecz ogromnie mnie wspierała wtedy i wspiera cały czas we wszystkich problemach związanych z rodzeństwem. Zawsze miałam w sobie niezwykle silne przekonanie, że brat/siostra to jest skarb, który dajemy swoim dzieciom. Owszem, dzieci mogą być przejściowo niezadowolone, kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo albo mieć później różne konflikty. Nie będzie różowo, być może wcale nie wytworzą silnej więzi. Ale mocno wierzę, że daję im szansę na stworzenie tej relacji z bliskim człowiekiem, który kiedyś w przyszłości może być dla nich wsparciem i przyjacielem.
Zostańmy w kontakcie
Jeżeli ten tekst dał Ci choć jedną myśl, która trochę rozjaśnia codzienność z dzieckiem, będzie mi bardzo miło spotkać się z Tobą też poza blogiem.
Na Instagramie, Facebooku, YouTubie i w newsletterze dzielę się krótkimi, konkretnymi podpowiedziami o dzieciach, emocjach, granicach, samodzielnej zabawie i rodzicielstwie w duchu RIE.
Bez presji. Bez oceniania. Z dużą ilością szacunku do dziecka i do rodzica.
Pozostańmy w kontakcie:



U nas 18 miesięcy różnicy, między synami. Starałam się przygotować I siebie i starszego syna, mówiłam, czytałam książeczki, pokazywałam jego zdjęcia jak był bobasem. U nas nic to nie dało, jak przyjechał z tatą po mnie do szpitala to nawet nie chciał się do mnie przytulić, widać było, że nawet samo rozstanie z mamą bardzo przeżył... Na początku udawał, że młodszego nie ma, probowal go przykrywać kocem, myślał, że wtedy zniknie. Probowal bić, kopać, turlać się po nim... Teraz mlodszy ma 6 miesięcy, starszy skończył 2 lata i teraz jak mlodszy zaczyna stawać, czy siadać, jak zaczyna się bawić, to zaczyna go bardziej zauważać, czasem sam mu zabawkę podaje np. I choć w dalszym ciągu ma problem z tym kiedy mlodszy jest za blisko niego (jeśli mlody no podpełznie do niego i zaczyna go dotykać) to ucieka na drugi koniec pokoju, ale sam już potrafi do niego podejść pogłaskać po głowie, dać buziaka czy właśnie zabawkę, ostatnio nawet kawałek jabłka mu wkładał do buzi 🙂 także wydaje mi się, ze u nas te pierwsze najgorsze miesiące są już za nami, bywają gorsze dni i owszem, ale to już są pojedyncze dni, a nie jeden wielki ciąg złych dni 🙂
Niestety Twój komentarz zapodział się mi niestety i dopiero teraz go zauważyłam. Dziękuję pięknie za podzielenie się Twoją historią, która pewnie i tak od czasu Twojego komentarza ewoluowała.
Czasami rzeczywiście wydaje się, że przygotowania na niewiele się zdały, bo dziecku jest i tak ogromnie trudno ze zmianą. Choć tak naprawdę nigdy nie wiemy, czy nie byłoby o wiele gorzej, gdyby tych przygotowań nie było 😉
Jeśli masz ochotę, to napisz, jak to teraz u was wygląda 🙂
A po co wam było dziecko rok po roku? Wtedy wiadomo, że jest bardzo ciężko, nie wiem po co się w to pakować. Najlepiej odczekać 2-3 lata i potem następna ciąża.
Po to, by różnica wieku była mała i by dzieci bawiły się razem. I to się udało, a także podoba się nam jako rodzicom, że mamy tematy z jednego zakresu wiekowego, nam to pasuje 🙂 Było trudno, ale nigdy bym tej decyzji nie zmieniła. Uwielbiam to, że dzieci są w podobnym wieku, mają podobne zainteresowania, lubią podobne bajki. Jest po prostu łatwiej. Tylko pierwszy rok był trudny 😉